top of page
  • Zdjęcie autoraPiotr Piotrowski

Zamek Chojnik i Kunegunda w Piekielnej Dolinie

Góra i zamek Chojnik w sercu Karkonoszy to znakomity pomysł na weekendową wycieczkę, szczególnie jeśli ktoś nie uprawia na co dzień górskiej turystyki. To też dolnośląskie "Must See" zarówno dla miłośników górskich widoków jak i zamków.

Dolny Śląsk słynie z pięknych gór, zamków i parków. Wedle wielu, to też najpiękniejszy region Polski, zarówno pod kątem zabytków jak i przyrody. Jedną z atrakcji jest leżący w granicach administracyjnych Jeleniej Góry Chojnik, stąd turyści podróżujący pociągiem czy autobusem nie będą mieli problemu, aby do niego dotrzeć.

Do Jeleniej Góry z Warszawy dojedziemy autem w około 5 godzin, ze Szczecina i Katowic - w mniej więcej 4 godziny, z Poznania - w około 3 godziny. W rejonie tego miasta jest tyle atrakcji, że nie starczy nam tygodnia, aby zobaczyć je wszystkie.

Dwa świetnie oznakowane szlaki prowadzące na 622-metrowy szczyt Chojnik nie są wymagające, za to pełne oryginalnych, skalnych cudów i fauny. A na deser czekają ruiny piastowskiego zamczyska i piękne , karkonoskie widoki! Jedni przekraczając jego bramę z ciekawością posłuchają legendy o zadufanej w sobie księżniczce Kunegundzie, inni postrzelają z kuszy albo przytulą się do pręgierza wyobrażając sobie, jak kiedyś publicznie karano złoczyńców. Ale prawdziwy crème de la crème  czeka na nas na wieży widokowej, skąd bez końca można podziwiać większość szczytów uroczych Karkonoszy!

Jelenia Góra i jej okolice to też doskonała baza noclegowa i gastronomiczna. Pensjonatów z dobrymi śniadaniami i bezpłatnymi parkingami szukajcie na stronie www.booking. My wybraliśmy się na jednodniową eskapadę z racji tego, że mieszkamy na Dolnym Śląsku. Auto zostawiliśmy na parkingu pensjonatu Willa Róża Karkonoszy (20 zł za dzień), w Sobieszowie (wspomnianej dzielnicy Jeleniej Góry), skąd mieliśmy kilka minut spacerkiem do kasy biletowej Karkonoskiego Parku Krajobrazowego (parking kosztuje 20 zł za cały dzień). Wejście do samego parku wynosi odpowiednio 8 i 4 zł (bilet ulgowy).


KTÓRYM SZLAKIEM?

Na górę i zamek Chojnik powędrujemy jednym z dwóch szlaków. Zajmie Wam to mniej więcej godzinę czasu.

SZLAK CZERWONY to szlak typowo spacerowy, prowadzący na Chojnik szeroką, brukowaną drogą. Polecam go rodzinom z małymi dziećmi i wózkami, rowerzystom oraz osobom niepełnosprawnym i seniorom. Po drodze są ławeczki i punkty widokowe z piękną panoramą Karkonoszy. Tu też przebiega fragment Szlaku Papieskiego.

Kto woli troszkę się natrudzić, powspinać a i przy okazji przecisnąć się przez wąskie ściany jaskini, to polecam SZLAK CZARNY! Tu też musimy patrzeć pod nogi, bo na trasie jest sporo korzeni, głazów i skalnych schodów.

Po drodze mijamy oryginalne  formy skalne, m.in. Zbójeckie Skały i Skalny Grzyb. Nie przegapcie też najdłuższej w Karkonoszach jaskini o nazwie Dziurawy Kamień. Wąska, z trzymetrowym kominem, dostarczy nam trochę adrenaliny. Szczególnie dzieci poczują się w niej przez chwilę jak surwiwalowi grotołazi: wejść do tej 20-metrowej jaskini i przeciskać się między wąskimi szczelinami.

Gdy będziemy się zbliżać do wyjścia, z racji wysokiego komina, warto pomóc najmłodszym w wydostaniu się na zewnątrz. Spokojnie można ją pokonać bez latarki! Skały i jaskinie to jedno, a zwierzęta to drugie. Przy odrobinie szczęścia dostrzeżemy na trasie muflony, które sprowadzono tu na początku wieku z... Korsyki. Jest też Źródełko Kunegundy, doskonałe miejsce na odpoczynek.


ZAMEK CHOJNIK


Dolny Śląsk to największe w Polsce zagłębie zamków i pałaców. Wedle moich wyliczeń, po 1945 roku ostało się ich ponad 800, z czego znaczna część jest w ruinie. Jedne zniszczono podczas wojen, inne zdewastowali Sowieci po 1945 roku, kolejne padły ofiarą... piorunów. Tak też się stało z zamkiem Chojnik, który po uderzeniu pioruna w 1675 roku już nie został odbudowany.

Pierwszy gród obronny na Chojniku mieli postawić Bobrzanie. W drugiej połowie XIII wieku dwór myśliwski wybudował na Chojniku książę Bolesław Rogatka (zdjęcie poniżej), jeden z największych "czarnych charakterów" Piastów Śląskich i wyjątkowa kanalia wśród ówczesnych władców Europy Środkowo - Wschodniej.

Rozbudował go książę Bolko I Surowy. Wnuk tego ostatniego, Bolko II w latach 1353-64 w miejsce dworu postawił zamek - dla obrony pogranicza swojego księstwa świdnicko – jaworskiego. Z racji położenia na skalistym szczycie, bardzo trudny do zdobycia.

Od 1419 roku zamek był własnością wpływowego na Dolnym Śląsku rodu Schaffgotschów. Wkrótce zyskał blask renesansowej rezydencji. Przedstawiciele tego rodu rządzili nim aż do czasów wojny trzydziestoletniej. Ostatni właściciel, Hans Ulrich von Schaffgotsch, będąc zaufanym podwładnym księcia Albrechta Wallensteina zapłacił głową za tę lojalność, gdy jego dowódca stracił uznanie u cesarza Ferdynanda II. Jego syn przyszedł na katolicyzm, dzięki czemu odzyskał majątek.

Niestety, ponad 30 lat później, w 1675 w Chojnik uderza piorun. Spalony zamek nie odzyskuje już blasku. Popada w ruinę. Blisko dwieście lat później otwarto na nim schronisko. Dziś zamek siedzibą Stowarzyszenia Bractwa Rycerskiego Zamku Chojnik, które w sierpniu każdego roku organizuje Rycerski Turniej Kuszniczy „O Złoty Bełt Chojnika”.

Za wejście w zamkowe progi zapłacimy 10 zł i 5 zł (ulgowy). Na bilecie jest mapka z opisem zamkowych pomieszczeń. Sam zamek to ruina, więc możemy tylko wyobrazić sobie jak żyli niegdyś jego właściciele. W pełnym sezonie (IV - X) jest czynny do 17.00, w pozostałych miesiącach - w godz. 10.00 - 16.00. W ruinach zamku i dziś szaleją rycerze w lśniących zbrojach, rozgrzewając podziwiające je damy na turniejach stylizowanych na te z średniowiecza.

Na dziedzińcu od razu w oczy rzuca się blisko 4-metrowy pręgierz z początku XV w. - miejsce publicznie wymierzanych kar w średniowieczu.

W obrębie zamkowych włości zobaczymy jeszcze cysterny, piwnice, salę rozpraw, pomieszczenia dla załogi, kuchnię i piekarnię. Następnie kamiennymi schodami wejdziemy na zamek górny, gdzie ostały się resztki późnogotyckiej kaplicy zamkowej, pomieszczenia pałacowe oraz wejście na wieżę.

Tam też znajduje się wmurowana pamiątkowa tablica upamiętniająca Karola Wojtyłę, późniejszego papieża Jana Pawła II, który na początku września 1956 roku, wraz z grupą studentów przemierzał na rowerze Kotlinę Jeleniogórską. Na pamiątkę tych wydarzeń wyznaczono i uroczyście otwarto również Szlak Papieski.


Na terenie zamku znajduje się schronisko PTTK z 30 miejscami noclegowymi oraz bufetem, gdzie możemy liczyć na staropolską strawę i wypić zimne piwko.

Nie ma na świecie zamku, który nie miałby swojej legendy. Takową ma również Chojnik. Mieszkała w nim księżniczka Kunegunda. A, że brzydka nie była, więc kawalerów do jej ręki nie brakowało. Kunegundzie nie śpieszno było do wyjścia za mąż, więc dla kandydatów wymyśliła zadanie nie do wykonania: odda się temu, kto objedzie na koniu mury zamku.

Rycerze masowo ginęli, spadając w przepaść Piekielnej Doliny ze stromych skał wokół zamczyska. Aż któregoś razu pojawił się przystojny kawaler, który urzekł księżniczkę. Wiedziała, że zadania nie przeżyje, więc zwolniła go z niego. Ale ów rycerz postanowił jej zaimponować. Objechał zamek konno bez szwanku. Księżniczka była wniebowzięta. Jej wyśniony mężczyzna dokonał rzeczy niemożliwej! Przystojny a do tego odważny i sprytny!

I wtedy spotkał ją niebywały afekt. Rycerz oznajmił, że wcale nie chce prosić ją o rękę, wypominając, że przez jej durną zachciankę zginęło tak dużo mężczyzn.

I dosiadł konia, po czym odjechał. Upokorzona Kunegunda odebrała sobie życie, rzucając się z zamkowej wieży w przepaść. Są różne wersje jej dalszych losów. Jedna mówi o śmierci, inna o tym , że przeżyła upadek, błąkając się po lesie. Tam dopaść miał ją Lucyfer, zaciągając do Piekielnej Doliny, gdzie za karę miała tak długo pompować wodę, aż siły odzyska tylu młodzieńców, ilu życie przez nią straciło.

W jeszcze innej wersji legendy serce Kunegundy miało zamienić się w kamień, a spadając rozbiło się na tysiące kawałków. Mnie najbardziej rozbawiła ta z pośladkami. Księżniczka upadając nimi na skałę, miała zostawić ślad, który do dziś turyści mogą oglądać.

Ponoć do dziś ruiny zamku nawiedza jeden z nieszczęśliwych rycerzy, który spadł w przepaść. My go nie spotkaliśmy, ale może was nawiedzi!

Wycieczka do Chojnika była niespodzianką, którą na urodziny sprawiła mi ukochana kobieta 🩷. Dziękuję Justynko za te piękne chwile i cudowną, karkonoską przygodę 🙏🙂.

242 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Komentáře


Spodobało się? Zapisz się na moją listę mailingową:

bottom of page