Wszystkie oblicza Forst. Niemiecki Manchester, Ogród Różany, Steamrose i Czarna Julka

Zaktualizowano: 5 godzin temu


Forst – senne miasteczko na granicy Woj. Lubuskiego i Brandenburgii. Dla mnie brama do ścieżek rowerowych na terenie Dolnych Łużyc, wijących się wzdłuż Nysy i Odry i jeziorek po dawnych kopalniach.


Jestem tu co roku, zostawiam auto na parkingu przy Ogrodzie Różanym, wyciągam rower i ruszam na swój ulubiony szlak rowerowy Oder - Neisse , łączący Góry Izerskie w Sudetach z Bałtykiem w okolicach Świnoujścia. Po drodze mijam urokliwe miasteczka, zabytkowe mosty i rezerwaty przyrody trzech krajów: Czech, Niemiec i Polski. Bez tłumów, zgiełku, z ulubioną muzą w słuchawkach JBL. Ale do Forst musicie zajrzeć z co najmniej jeszcze czterech powodów. I nie są to tureckie kebaby, których w centrum nie brakuje!


Świat pachnący różami
Pierwszy powód to słynny Ogród Różany. Wschodnioniemiecki Ogród Różany powstał 110 lat temu, jako jako jednorazowa wystawa róż i sztuki ogrodniczej z okazji jubileuszu 25-lecia koronacji cesarza Wilhelma II.


Na jednorazówce się nie skończyło. Ogród w kolejnych latach powiększał się o kolejne nasadzenia. Dziś na ponad 16 hektarach jest ponad 40 tysięcy krzewów różanych w 800 odmianach. Istną feerię barw i zapachów wzbogacają ogrodowe fontanny i mała architektura. W 2009 roku Rosengarten nie bez powodu zgarnął tytuł „Najpiękniejszego Parku Niemiec”.


"Przyszłość przeszłości"
Drugi powód dla którego odwiedzam Forst to imprezy. Szczególnie Festiwal Steamrose czyli podróż do świata fantazji, w którym „przyszłość przeszłości” nigdy nie miała miejsca. Trzy sceny, teatr uliczny, koncerty rockowe, maszyny parowe, pojazdy i urządzenia, nawiązujące do futurystycznej technologii.



Do tego ponad 100 artystów w strojach z epoki wiktoriańskiej, którzy zamienili wyspę „Wehrinsel” - będącej częścią Ogrodu Różanego - w scenę abstrakcyjnej wizji steampunkowego świata. Naprawdę, futurystyczno – wiktoriański odlot!






Czarna Julcia i "niemiecki Manchester"
Trzeci powód odwiedzin to stylowe, secesyjne kamieniczki i wille fabrykantów oraz liczne opustoszałe fabryki, a więc raj dla miłośników ruin i urbexu. Ale to nie dziwi, wszak w XIX i XX w.

Forst nazywane było niemieckim Manchesterem a jego krajobraz zdobiły dziesiątki kominów zakładów przemysłowych, głównie z branży włókienniczej. Dziś pamiątki z czasów świetności tego miasteczka zebrano w Muzeum Historii Włókiennictwa i Przemysłu Łużyc.

Trudno dziś uwierzyć, że w tym niewielkim miasteczku działało wówczas około 280 większych i mniejszych zakładów produkcyjnych! Forst (Lausitz) było zamożnym ośrodkiem przemysłowym, a produkowane tu wyroby trafiały na rynki całego świata. To właśnie tutaj opracowano patent wytwarzania nici z wykorzystaniem końskiego włosia, stosowany do wzmacniania płaszczy i marynarek.


Śladem przemysłowego urbexu
Rozwój Forst przerwała II wojna światowa a potem zmiana kursu w przemyśle NRD. Dziś po dawnym "niemieckim Manchesterze" w nieco sennym miasteczku możemy oglądać imponujące budynki dawnych fabryk, malownicze ruiny oraz okazałe wille fabrykantów a także zachowane do dziś tory kolejowe, którymi niegdyś transportowano towary z produkcji na rynek.


7 kilometrów historii
Jeśli ktoś nie chce pominąć najważniejszych miejsc, wybrać się na spacer 7-kilometrowym Miejskim Szlakiem Historii Kultury Przemysłowej – doskonała również na rowerową eskapadę.

Sporo pamiątek zebrano w otwartym dwa lata temu Muzeum Historii Włókiennictwa i Przemysłu Łużyckim, na które zaadaptowano dawną fabrykę sukna Daniela Noacka, wybudowanej w 1897 roku. Powstawały tu wzorzyste tkaniny na garnitury, dużo tańsze niż królujące wówczas w Europie wyroby angielskie.

W latach 20. XX wieku co piąty garnitur noszony w Niemczech pochodził właśnie z Forst. Miasto, wraz z Guben, Cottbus i Spremberg oraz naszymi Sorau (Żary) i Sommerfeld (Lubsko) tworzyło Łużycki Region Tekstylny. Dziś w muzeum poznacie ręczny i mechaniczny proces produkcji tkanin, od przędzenia, przez nawijanie i osnowę, po tkanie. Zobaczycie stare maszyny do produkcji tekstyliów od końca XIX wieku do połowy XX wieku a także, dlaczego po wojnie Dolne Łużyce stały się zagłębiem węglowym.



Czarna Julka
Bezpośrednio do fabryki przylegała willa Noacka, zachowały się tory linii kolejowej zwanej Czarną Julką. Noackowie produkowali w niej sukno do 1935 roku, potem przejęły ją kolejne spółki a następnie państwowe przedsiębiorstwo. W 1992 roku zakład upadł. W sumie, w całym mieście działało prawie 300 fabryk. Węgiel i składniki do produkcji a następnie - gotowe towary transportowała miejska kolejka zwana Czarną Julką. Skąd czarna? A no zielone wagony od sadzy szybko poczerniały. Julkę wyparły w latach 60. XX w. ciężarówki, zresztą część fabryk przestała już dawno istnieć. Dziś Julkę można podziwiać we wspomnianym muzeum.


W niemieckiej prasie wyczytałem, że nowe czasy czekają kompleks dwóch czołowych fabryk przedwojennego Forst (zwana Fabryka Start-upów i Marzeń - Die Gründer und Traumfabrik) przy ul. Planckstrasse 6-8. Pierwszą, z żółtej cegły klinkierowej wybudował Adol Noack, w 1884 roku, drugą, z czerwonej cegły uruchomił Hermann Bergami, u schyłku XIX w.

Ulica Rüdigerstraße to kompleks pięknych, przedwojennych wilii, pieczołowicie odrestaurowanych w ostatnich latach. Szczególnie wyróżniają się te z numerami 10 i 16.

I kolejny ciekawy budynek, przy ul. Triebeler Straße 9. Znalazłem , że kiedyś to był magazyn stowarzyszenia konsumenckiego z biurem i mieszkaniami oraz piekarnią i sklepem mięsnym.


Czasami warto zatrzymać się przy tych ruinach, aby nie przeoczyć takich secesyjnych detali jak ten porośnięty bluszczem płot, a w rzeczywistości małe dzieło sztuki.

Ratusz miejski z 1925 roku to czteroskrzydłowy gmach z czerwonej cegły, z wewnętrznym dziedzińcem. Mieści się przy ul. Promenade 9. Zaprojektował go wybitny urbanista, Rudolf Kühn. Kiedyś mieściła się tu Powiatowa Kasa Chorych.

Ostatnim punktem naszej wycieczki będzie piękna, 72-metrowa Wieża Ciśnień u zbiegu ulic Spremberger, Triebeler i Muskuer, z lat 1902-1903.


Bezpłatny prospekt z mapką oraz opisem poszczególnych obiektów znajdziecie TUTAJ

Forst to również nieco starsza historia. W kościele św. Mikołaja pochowany jest hrabia von Brühl – główny inicjator i założyciel ogrodów oraz manufaktur włókienniczych w Forst (on też sfinansował budowę słynnych ogrodów nad Łabą w Dreźnie - zwanych Tarasami Brühla, a w pobliskich Brodach miał swoją ulubioną rezydencję). O nim a także ścieżce rowerowej Śladami Brühla przeczytacie w moim osobnym poście. Link TUTAJ.



Miasto, które zniknęło
Czwarty powód, dla którego warto wybrać się do Forst, to Długi Most i pozostałości po dzielnicy Forst – Berge. Ta ciemniejsza strona miasteczka. Jakże przykra i paradoksalna. Przed wojną miasto zaczęło się rozrastać, wraz z zatrudnieniem kolejnych pracowników. Potrzeba było nowych mieszkań. Stąd po drugiej stronie rzeki (Nysie Łużyckiej) z niewielkiej, łużyckiej osady powstała nowa dzielnica - Berge, połączona z Forst pięknym, Długim Mostem.


O ile lewobrzeżna część miasta została doszczętnie zniszczona w II wojnie światowej, o tyle Berge po 1945 roku zachowało się w całkiem dobrym stanie. Ale decyzją ówczesnych władz Polski, rozebrano je na potrzeby odbudowy innych miast! Blisko 300 budynków zniknęło w ciągu paru miesięcy. Dziś ich fundamenty pokrył las i chwasty. Została szeroka, brukowana ulica, zdewastowana fontanna, dwie latarnie, pomnik i fragment imponującego mostu. Chichot historii? Zapraszam Was do spaceru po tym przygranicznym mieście - widmo!


Długi Most
Berge z Forst spinał Długi Most (Lange Brücke), wybudowany w latach 1921-23. Ulice rozbiegały od niego w gwiaździstym układem. Ulokowano przy nich siedziby instytucji społecznych, m.in. Dom Opieki, Urząd Skarbowy, Urząd Pracy, z kolei w północnej części dzielnicy mieszkańcom stworzono zielony zakątek na rekreację: park z ławeczkami, z którego schody prowadziły do promenady wzdłuż rzeki.
Oglądając archiwalne zdjęcia, można wpaść w zdumienie i zapytać, gdzie się podziało to piękne miasto? Dziś pozostała po Berge szeroka, brukowana droga ze zjazdami oraz fundamentami domów, które zdążyły pokryć się gęstym lasem.


Historia ukryta w zaroślach
Około 200 metrów od stacji paliw idąc ścieżką w kierunku mostu, natrafimy na dawny Plac Hitlera (Adolf-Hitler-Platz), z filarami mostu, dwoma modernistycznymi latarniami i fontanną sukiennika. Pomnik Tkacza (Tuchmacherskulptur) z 1923 roku, autorstwa drezdeńskiego rzeźbiarza Ernsta Born'a, umieszczony został na fontannie Webera (Weberbrunnen).

Do dziś zachowała się tylko fontanna. Z kolei po rozbiórce Berge pomnik w zielonogórskiej Polskiej Wełnie, na cokole umieszczonym za budynkiem. Gdy fabrykę zaadaptowano na galerię handlową Focus, ponoć trafiła w prywatne ręce - do jednego z ogrodów w zielonogórskim Jędrzychowie. Niemcy ponoć chcieli ją odkupić, ale obie strony nie dogadały się co do ceny.


Smutna historia Tkacza
Pomnik Tkacza (Tuchmacherskulptur) z 1923 roku, autorstwa drezdeńskiego rzeźbiarza Ernsta Born'a, umieszczony został na fontannie Webera (Weberbrunnen). Do dziś zachowała się tylko fontanna. Z kolei po rozbiórce Berge pomnik w zielonogórskiej Polskiej Wełnie, na cokole umieszczonym za budynkiem. Gdy fabrykę zaadaptowano na galerię handlową Focus, ponoć trafiła w prywatne ręce - do jednego z ogrodów w zielonogórskim Jędrzychowie. Niemcy ponoć chcieli ją odkupić, ale obie strony nie dogadały się co do ceny.


Cegły do odbudowy Warszawy
Berge, zwane po łużycku Barść (nazwa pochodzi od rośliny barszcz zwyczajny) miało szansę dalej się rozwijać. Kilka miesięcy po wojnie otrzymało status polskiego miasta, wybrano władze administracyjne z burmistrzem na czele, przystąpiono do porządkowania terenu i zasiedlania domów. Z racji dużej ilości umocnień, urzędnicy zmienili nazwę miasta na Zasieki. Ale mieszkańcom ciężko się żyło, przede wszystkim z racji braku podstawowych mediów. Największym problemem był brak sprawnej kanalizacji, której kolektor przechodził pod Nysą na niemiecką stronę do oczyszczalni ścieków w Forst.


Ale nie tylko brak mediów przesądziło o likwidacji miejscowości. Inne powody to obecność pobliskiej fabryki amunicji (Scheuno), która stanowiła zagrożenie dla życia mieszkańców, konieczność pozyskania cegieł do odbudowy największych polskich miast, w tym Warszawy czy w końcu - fakt położenia miasta w bezpośredniej strefie przygranicznej. Obawa , że Niemcy mogą znowu zaatakować Polskę była duża. Wtedy nikt nie wiedział, że naziści już się nie podniosą a w Europie pokój zapanuje na dłużej, przynajmniej do 2022 roku.

Odpoczynek w basenie
Po wędrówce polecam schłodzić się w miejskim basenie, z 50-metrowym torem wyścigowym, 10-metrową skocznią oraz olbrzymią ślizgawką dla dzieci. Kąpielisko znajduje się rzut beretem od Ogrodu Różanego. Praktycznie, oba obiekty mają jeden wspólny parking.

Jak dotrzeć do Forst?
Do Forst łatwo dostaniemy się szynobusem z Żar, Żagania czy Zielonej Góry. Z Wrocławia czy Poznania wyprawa autem potrwa blisko trzygodzinna podróż. Dlatego warto to przygraniczne miasteczko odwiedzić przy "okazji", wybierając się do na urlop czy wakacje do państw Europy Zachodniej. Jeśli jednak chcecie skupić się na Forst , polecam zwiedzić jeszcze trzy, oprócz Forst piękne parki niemieckie: w Branitz (piramidy - grobowce księcia Pücklera!), Bad Muskau (Nowy Zamek) i Kromlau (Park Azalii i Diabelski Most). Przeczytacie o nich w moich innych relacjach. Serdecznie zapraszam- poniżej LINKI:


Komentarze