Pałac i Park Dworski w Iłowej

W tym roku obchodzi 400 lat. Skrywa w sobie piękno Orientu i detale rodem z dalekiej Japonii oraz Chin. To miejsce, którym burzliwe dzieje europejskiej arystokracji zmieszały się z fascynacją Dalekim Wschodem. Pałac, kanały, stawy, orientalne ogrody, egzotyczna roślinność i ślady dawnych pasji hrabiego von Hochberga tworzą krajobraz, jakiego trudno szukać gdzie indziej. To właśnie ta niezwykła mieszanka historii, natury i artystycznej wizji sprawia, że Iłowa jest jedną z najciekawszych pereł na pograniczu Dolnego Śląska i Łużyc.

Od zamku do barokowej rezydencji
Historia założenia pałacowo-parkowego w Iłowej, dawnym Halbau, sięga XVII wieku. W miejscu starej warowni, która powstała w połowie XIV wieku w majątku należących do rodu von Kottwitz w 1626 roku baron Christoph von Schellendorf wzniósł jednoskrzydłową, późnorenesansową rezydencję z charakterystyczną wieżą. Barokowego charakteru pałac zyskał za rządów kolejnego rodu - Promnitzów, właścicieli pobliskich Żar.


W rozwoju iłowskiego majątku Balthasar Friedrich von Promnitz rozbudował rezydencję i dobudował do niego barokowe skrzydło przy udziale architekta Giulio Simonettiego. Elewacje ozdobiono pilastrami o korynckich głowicach, a wnętrza - dekoracjami sztukatorskimi. To był dopiero początek świetności rezydencji i jej dalszych upiększeń. Przełom nastąpił za rządów kolejnego rodu - Hochbergów. Tak, tak. Z tego jednego z najpotężniejszych niemieckich rodów rządzących m.in. słynnym Książem.


Hrabia wyzwolony z bólu
Najwięcej dobrego w pałacu jak i okalającym go parku zrobił Fryderyk von Hochberg - najmłodszy synem księcia Pszczyny i właściciela Książa, Hansa Heinricha XI i zarazem ukochany szwagier słynnej księżnej Daisy. Hrabia nie miał lekkiego dzieciństwa – gruźlica kości na wiele lat przykuła go do wózka inwalidzkiego.


Dzięki postępowi w medycynie odzyskał sprawność i rozpocząć życie na nowo. Rodzina przez wiele miesięcy szukała najskuteczniejszych lekarstw i terapii, aż wreszcie „W Paryżu znaleziono lekarza o nazwisku Marmorek […] Wynalazł on surowicę przeciw gruźlicy kości i Fritz był nią regularnie leczony. Na początku czuł się jeszcze gorzej, ale potem nastąpiła zdumiewająca poprawa i rany się goiły, a po upływie 3-4 miesięcy odzyskał zdrowie. To był naprawdę cud, gdyż wszyscy inni lekarze już zrezygnowali z leczenia”.

Uwolniony od bólu młody hrabia z niezwykłą energią rzucił się w wir życia. Podróżował po najdalszych zakątkach świata, kolekcjonował dzieła sztuki, malował, hodował psy i z pasją realizował najbardziej śmiałe pomysły architektoniczne.


Orient na pograniczu Łużyc i Dolnego Śląska
Kiedy w 1902 roku otrzymał od ojca dobra w Iłowej, szybko przystąpił do ich przebudowy, nadając posiadłości zupełnie nowy charakter. A, że „Fritz” był ambasadorem Niemiec na dworze cesarza Japonii, zakochał się w sztuce Orientu. Przy udziale ogrodników Anlaufa i Ertela a także artystów - architektów z Tokio, założył dwa ogrody: japoński z kolekcją różaneczników i chiński z unikalnymi „bramami księżyca” i wiaduktem z pagodą. Powstały również mniejsze ogrody tematyczne z kolekcjami mi.in dalii, róż i roślin wrzosowych. W ten sposób, powstał pierwszy w Europie ogród japoński.



Iłowa wzorem dla Wrocławia
Co ciekawe, rozwiązania kompozycyjne i techniczne zastosowane w Iłowej stały się później inspiracją dla twórców słynnego Ogrodu Japońskiego we wrocławskim Parku Szczytnickim, przygotowywanego przed Wystawą Stulecia w 1913 roku. Na tym jednak orientalne fascynacje hrabiego się nie kończyły. W parku powstał również malowniczy Ogród Chiński. Jego wyjątkowy charakter tworzyły między innymi tak zwane bramy księżycowe – okrągłe otwory w ceglanych murach, które niczym ramy obrazów otwierały widok na kolejne fragmenty parku. Nad parkowymi strumieniami przerzucono natomiast wysokie, czerwone mostki, dopełniające orientalną kompozycję. Rozmach iłowskich założeń kompozycyjnych był tak imponujący, że wrocławscy architekci przed 1913 rokiem spędzili tu wiele czasu, analizując zastosowane przez Hochberga autorskie rozwiązania wodne.



Królestwo azalii
Iłowa zyskała również niezwykłe miano „Łużyckiej Wenecji”. Wszystko za sprawą rozbudowanego systemu hydrotechnicznego, który uczynił wodę jednym z najważniejszych elementów parkowego krajobrazu. Wody Małej Czernej poprowadzono przez gęstą sieć kanałów, wokół których powstały wyspy, kaskady i stawy.


Hrabia, czerpiąc inspiracje z licznych podróży, sprowadzał do Iłowej także rzadkie i egzotyczne gatunki roślin. Szczególne miejsce w jego kolekcji zajmowały różaneczniki i azalie. To właśnie one do dziś są jedną z największych ozdób parku – każdej wiosny, szczególnie w maju, zamieniają go w niezwykłą feerię kolorów i zapachów.

Ostatnie ślady po oryginalnej kolekcji dalekowschodnich azalii przetrwały w specyficznym mikroklimacie starorzecza. Co ciekawe, podczas prac porządkowych na obszarze Ogrodu Japońskiego natrafiono na fragmenty autentycznej ceramiki oświetleniowej, sprowadzanej przez hrabiego Hochberga na początku XX wieku prosto z Azji. Z kolei najstarszy parkowy dąb szypułkowy liczy blisko 400 lat - pamięta więc czasy na długo przed wzniesieniem późnorenesansowej rezydencji.



Z miłości do chartów
Fryderyk von Hochberg słynął również z ogromnego zamiłowania do zwierząt, zwłaszcza do koni i psów rasowych. Zanim został właścicielem Selbau (Iłowa), w swojej poprzednim majątku niedaleko Florencji - wilii Montalto - trzymał całą sforę psów, w tym 4-5 dużych irlandzkich wilczurów.

Po przenosinach do Iłowej stworzył profesjonalny tor wyścigów psów, na którym trenowano między innymi charty i wilczarze. Stąd też w herbie miasta i gminy Iłowa na stałe zagościł biały pies a co roku w Parku Dworskim organizowana jest wystawa psów myśliwskich.

W parku hrabia stworzył nawet cmentarz dla psów, chowając na nim m.in. Swoją ukochaną suczkę Dolly. Niezwykła nekropolia tak jak sam pałac uległa częściowemu zniszczeniu i rozgrabieniu w czasie II wojny światowej, ale w parku wciąż można odnaleźć epitafia poświęcone ulubionym psom hrabiego.

Wielka rewitalizacja – perła Ziemi Lubuskiej
Dzięki wsparciu Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków oraz funduszom unijnym, między innymi w ramach programu Polska–Saksonia Park Dworski przeszedł renowację w 2012 roku. Rewitalizacja pozwoliła przywrócić wiele historycznych elementów założenia i ponownie wydobyć jego niezwykły charakter. To też spowodowało, że iłowski park wyróżniono w plebiscycie National Geographic Traveler „Cuda Polski 2024”.

Dziś iłowski park pozostaje niezwykłym miejscem, w którym historia europejskiej arystokracji spotyka się z fascynacją Dalekim Wschodem. Pałac, kanały, stawy, orientalne ogrody, egzotyczna roślinność i ślady dawnych pasji hrabiego von Hochberga tworzą krajobraz, jakiego trudno szukać gdzie indziej. To właśnie ta niezwykła mieszanka historii, natury i artystycznej wyobraźni sprawia, że Iłowa jest jedną z najciekawszych pereł dziedzictwa Ziemi Lubuskiej.

O dziedzictwo trzeba dbać
Dziś ponad 6 tysięczna gmina Iłowa w powiecie żagańskim rozwija się dzięki zakładom przemysłowym, których w ostatnich latach przybyło w pobliskiej strefie przemysłowej. Przebudowa pobliskiej drogi na parametry autostrady A18 skusiła kilku dużych inwestorów, dzięki czemu gmina ma co roku milionowe dochody z podatków a mieszkańcy - pracę. Park Dworski ze swoim pałacem jest więc tą turystyczną wisienką na tym coraz bogatszym torcie, szansą na jeszcze lepszą promocję gminy.

Paweł Lichtański, burmistrz Iłowej przyznaje, że turystów jest coraz więcej, a w ostatnim czasie po parku oprowadzał nawet dziennikarzy z Japonii. : - Z ogromną dumą patrzę na to, jak nasz Park Dworski rozkwita i po latach znów staje się miejscem, które przyciąga ludzi z całej Polski. Otrzymanie tytułu "Cudu Polski" w plebiscycie National Geographic Traveler to dla naszej społeczności wyjątkowe wyróżnienie, ale i dowód na to, że ogromny wysiłek włożony w rewitalizację tego obszaru przyniósł wspaniałe rezultaty - podkreśla. - Zależy nam, aby ta przestrzeń tętniła życiem na co dzień. Codziennie mijamy pałac, spacerujemy parkowymi alejkami, przechodzimy przez mostki. Niekiedy dopiero zachwyt przyjezdnych przypomina nam, jak niezwykłe miejsce mamy tak blisko. Dlatego warto czasem zatrzymać się i spojrzeć na Iłowę oczami kogoś, kto widzi ją po raz pierwszy.


Samuraje wrócą do Iłowej
A pałac i park ciągle skrywają sekrety samurajów. Ślady japońskiej fascynacji hrabiego Hochberga kryją się również w samych wnętrzach pałacu - do dziś zachowały się tam zdobienia przedstawiające herb rodu szogunów Tokugawa, który rządził Japonią przez ponad dwa wieki. Co niezwykłe, przy tworzeniu iłowskiego ogrodu pracowali ogrodnicy sprowadzeni na nasze ziemie bezpośrednio z Kioto.

W przyszłym roku w dawnych zabudowaniach przypałacowych za ponad 14 mln zł powstanie Ponadregionalne Centrum Kultury Japońskiej. Będzie miejsce na profesjonalne miejsce wystaw i spotkań, a także kino - reaktywowane po blisko trzech dekadach od zamknięcia kultowego kina "Śląsk". - Będziemy w nim prezentować bogatą kinematografię z Kraju Kwitnącej Wiśni, od klasyków Akiry Kurosawy po współczesne produkcje - zapowiada burmistrz. - Na południowej ścianie pałacu wciąż widnieje dewiza Promnitzów: "Czas przemija, a przyjaźń pozostaje". Wierzę, że budowane przez nas Centrum Kultury Japońskiej stanie się żywym dowodem na to, jak wielowiekowa historia może wciąż inspirować i łączyć ludzi - dodaje burmistrz.

W pałacu ciągle możemy natrafić na ślady japońskiej sztuki, rodem z czasów Tokugawa.


Niedawno najstarszym ogrodem japońskim w Europie, jaki jest w Iłowej zainteresowali się dziennikarze z Japonii, których burmistrz miał przyjemność oprowadzać po iłowskim parku. Również w samym pałacu zachowały się detale, wykonane przed laty przez architektów z Tokio, widoczne na boazeriach i okuciach. Zawierają herb rodu Tokugawa - rodu który panował najdłużej w Japonii.

fot. Adam Żyworonek
400 lat Parku Dworskiego
Z okazji 400-lecia Parku Dworskiego i Pałacu w Iłowej gmina wspólnie z Lubuskim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków zorganizowali we wtorek, 22 września 2026 roku wyjątkowe spotkanie, na którym mieszkańcy mogli poznać historię, sekrety oraz niezwykłe dziedzictwo jednego z najcenniejszych zabytków w województwie. W pałacowej, dawnej sali balowej Barbara Werner z warszawskiej Akademii Techniczno - Artystycznej opowiedziała o Japońskiej Sztuce Ogrodowej, jakiej możemy doświadczyć w iłowskim parku, a Lubuski Konserwator Zabytków Barbara Bielinis - Kopeć przedstawiła ciekawostki z historii pałacu.


Park pełen piesków i bitów elektroniki
Park jest dla wszystkich dostępny bezpłatnie i stanowi tło dla licznych wydarzeń kulturalnych i sportowych, takich jak Krajowa Wystawa Psów Myśliwskich, Maraton Trzeźwości czy festiwal muzyki elektronicznej Park Beats na którym wystąpiły już takie gwiazdy jak ATB, Paul van Dyk, Paul Oakenfold, Westbam, Richard Durand, Cosmic Gate czy Mauro Picotto.
Z kolei sam pałac od dekad służy młodemu pokoleniu - mieści się w nim Zespół Szkół Ponadpodstawowych, kształcący przyszłych fachowców z branży gastronomicznej i hotelarskiej.










Komentarze