Sopot. Co zobaczyć? Plan zwiedzania i atrakcje.

Przed wojną mówiono o nim „Riwiera Północy” a nawet „Monte Carlo Północy” z racji luksusowych willi, kasyna i światowych gwiazd, jakie tu zjeżdżały. Dziś Sopot to znacznie więcej niż słynne molo, gwarna ulica Monte Cassino i plaża pełna letnich gości. To miasto, w którym historia rybackiej osady spotyka się z elegancją dawnego kurortu, secesyjne wille sąsiadują z zacisznymi parkami, a szum Bałtyku płynnie przechodzi w ciszę leśnych dolin.

My spędziliśmy tu cały grudniowy dzień, spacerując między morzem a wzgórzami, odkrywając miejsca znane z pocztówek i te, które łatwo przeoczyć w drodze na plażę. To była nasza „odskocznia” od bardziej tłocznego Gdańska.

Sopot najlepiej poznaje się niespiesznie. Z przystankiem na kawę, chwilą odpoczynku na piasku i odrobiną ciekawości, która prowadzi poza utarte turystyczne szlaki.

Miasto, które wyrosło z morza
Zanim Sopot stał się modnym nadmorskim kurortem, był niewielką rybacką osadą. Tradycja połowów sięga tu XIII wieku i, choć dziś podtrzymuje ją zaledwie kilka rodzin, wciąż stanowi ważną część lokalnej tożsamości. Rybacy wypływają na morze tradycyjnymi kaszubskimi łodziami zwanymi pomerankami. Dziś warto zajrzeć do przystani rybackiej, gdzie na piasku stoją kolorowe łodzie. To jedno z tych miejsc, w których nadmorska codzienność wciąż jest ważniejsza niż turystyczny spektakl. Jeśli dopisze szczęście, można tu znaleźć świeże ryby, między innymi śledzie, flądry czy dorsze.


Spacer po Monciaku
Do Sopotu z gdańskiej Oliwy przyjechaliśmy pociągiem PKP SKM. Idąc z dworca kolejowego w kierunku morza i mola nie mogliśmy nie przejść traktem Bohaterów Monte Cassino, nazywanego po prostu Monciakiem. Ten słynny deptak łączący aleję Niepodległości z okolicami Placu Zdrojowego latem z reguły jest zatłoczony, więc spacer w grudniowy poranek miał inny wymiar. Było spokojniej, dzięki czemu łatwiej dostrzegliśmy detale stylowych kamienic i poczuliśmy klimat dawnego kurortu.



W oczy rzucają się stylowe kamienice z przełomu XIX i XX wieku, a między lokalami gastronomicznymi i sklepami kryją się architektoniczne detale. Spacer Monciakiem zaczęliśmy od selfie na tle napisu miasta a następnie - wizyty w kościele św. Jerzego. Neogotycka świątynia z czerwonej cegły, wzniesiona na przełomie XIX i XX wieku, wyróżnia się wysoką wieżą i charakterystyczną sylwetką. Sfinansował ją cesarz Wilhelm II i jego żona, Augusta Wiktoria. Wedle życzenia władcy Niemiec, wieża kościelna miała być widoczna ze statków na Zatoce Gdańskiej. Do 1945 świątynia była protestancki, obecnie jest też kościołem garnizonowym.

Miś, który nosił pociski
Z prawej strony kościoła wita nas sympatyczny Miś Wojtek. Podobizna syryjskiego niedźwiedzia brunatnego, adoptowanego w czasie II wojny światowej przez polskich żołnierzy z Armii Anders nie znalazła się tutaj przypadkowo. Słynny Wojtek pomagał w noszeniu skrzyni z amunicją podczas bitwy o Monte Cassino. W moim rodzinnym Żaganiu, pełnym wojska i kultu polskich pancerniaków walczących w czasie II wojny światowej też jest podobny pomnik.

Falujący domek
Ale Monciak to nie tylko zabytki. To również nowoczesna sztuka, jak choćby Krzywy Domek – budynek o falujących liniach, który wygląda, jakby został przeniesiony prosto z ilustracji do baśni. Powstał wedle projektu architektów Szotyńskich i Zaleskiego, którego inspiracją były rysunki Jana Marcina Szancera i Pera Dahlberga. Dziś to Centrum Handlowe „Rezydent”. Dodam, że Krzywy Domek zajął pierwsze miejsce na liście 50 najdziwniejszych budynków świata, opublikowanej przez Portal Village of Joy.

Zakład Balneologiczny – uzdrowiskowa dusza Sopotu
Sopot swoją sławę zawdzięcza nie tylko morzu i plażom, lecz także tradycji uzdrowiskowej. Jednym z jego symboli jest Zakład Balneologiczny, działający od początku XX wieku i położony w pobliżu Placu Zdrojowego. Zabytkowy budynek przypomina o czasach, gdy do Sopotu przyjeżdżano nie tylko odpocząć, ale również zadbać o zdrowie. Kuracje, kąpiele i zabiegi lecznicze stanowiły ważną część życia kurortu, a elegancka architektura podkreślała jego wyjątkowy charakter.


Szczególną uwagę przyciąga wieża, którą niektórzy przyjezdni mylą z latarnią morską. Choć znajduje się na niej światło nawigacyjne, jej pierwotna funkcja była związana z infrastrukturą uzdrowiskową.W okolicy można znaleźć także grzybki inhalacyjne rozpylające solankową mgiełkę. To niewielki, ale charakterystyczny element sopockiego krajobrazu, przypominający o leczniczych tradycjach miasta.


Chill out na Molo.
Są miejsca, które stały się symbolami miasta nie bez powodu. W Sopocie takim miejscem jest molo – najdłuższy drewniany pomost spacerowy nad Bałtykiem.Jego historia rozpoczęła się w 1827 roku, gdy dr Jerzy Haffner zainicjował budowę niewielkiego pomostu o długości zaledwie 31 metrów. Z czasem konstrukcja była rozbudowywana, a molo stało się jedną z najważniejszych atrakcji rozwijającego się kurortu. Dzisiejszy pomost ma ponad pół kilometra długości i pozwala spojrzeć na miasto z perspektywy morza. W pogodny dzień można podziwiać szeroką panoramę Zatoki Gdańskiej, obserwować żaglówki i statki, a przy odrobinie szczęścia dostrzec linię wybrzeża ciągnącą się w stronę Gdyni i Gdańska.



Kawka i łyżwy
Warto zwrócić uwagę również na skwer Kuracyjny, gdzie znajdują się fontanna, muszla koncertowa i lokale gastronomiczne. To naturalny punkt spotkań, z którego łatwo ruszyć zarówno na plażę, jak i na dalszy spacer wzdłuż wybrzeża.Najlepiej przyjść tu rano, gdy miasto dopiero się budzi, albo późnym popołudniem, kiedy światło miękko odbija się od wody. Bo choć molo bywa zatłoczone, morze wciąż potrafi zapewnić chwilę prawdziwego wytchnienia.




Lornetka i espresso
Z molo wróciliśmy do kawiarni El Molo, na pyszną kawkę i ciacho. Dzięki lornetkom przy stolikach mogliśmy podziwiać piękno Bałtyku w oddali. Po dawce kofeiny pośmigaliśmy na łyżwach, gdyż o tej porze jedną z nadmorskich atrakcji w Sopocie jest lodowisko.



Grand Hotel: luksus, kasyno i wielki świat
Już przy plaży stoi budynek, który od dziesięcioleci jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli eleganckiego Sopotu. Dawny Kasino Hotel, w ostatnich latach działający jako Sofitel Grand Sopot (od 2025 roku ma nowego właściciela), powstał w latach 1924–1927 i od początku miał przyciągać zamożnych gości odwiedzających nadmorski kurort.

Monumentalna bryła, reprezentacyjne wnętrza i położenie tuż przy morzu sprawiają, że hotel doskonale wpisuje się w atmosferę dawnej „Riwiery Północy” a sam Sopot nie bez powodu był nazywany „Monte Carlo Północy”.


W okresie międzywojennym Sopot był modnym kierunkiem wypoczynku, a kasyno i luksusowy hotel stanowiły ważne elementy jego towarzyskiego życia.W kolejnych dekadach obiekt gościł znane osobistości ze świata kultury, polityki i rozrywki, w tym Adolfa Hitlera, Fidela Castro, Marlenę Dietrich, Charlesa Aznavoura, Jana Kiepurę, Charlesa de Gaulle czy Władimira Putina. o ciekawe, Kasino-Hotel w Sopocie było jednym z trzech w całej III Rzeszy, któremu zezwolono funkcjonować.

Czy tu mogła zakończyć się wojna?
Adolf Hitler przebywał w Sopocie 19 -25 września 1939 r., wybierając Grand Hotel na kwaterę główną. Nocował w pokoju nr 226 w części, w której znajdowało się kasyno. Z Sopotu wyjeżdżał specjalnym pociągiem na przedpola broniącej się Warszawy. W pociągu "Amerika" towarzyszyli mu tacy słynni zbrodniarze jak m.in. Martin Bormann, Joachim von Ribbentrop oraz Erwin Rommel. Sopockiej kwatery führera strzegło m.in. 200 funkcjonariuszy jednostki SS-Wachsturmbann "Eimann".

O obecności Hitlera w hotelu doskonale wiedział kierujący obroną Helu admirał Józef Unrug (zdjęcie poniżej) , który mógł ostrzelać hotel i tym samym – być może – zmienić losy wojny. Nie zrobił tego, bo uznał to za zbyt niehonorowe. Czy mógł zakończyć wojnę? Gdyby Unrug wiedział, co Hiler zrobi przez kolejne lata z Europą a szczególnie Polską - zakładam, że bez zastanowienia zbombardowałby Grand Hotel. Dodajmy, że Unrug był Niemcem służącym w polskiej armii, ale w momencie wybuchu II wojny światowej stał się Polakiem z wyboru.

Miał niecodzienne dzieciństwo – z matką mówił po niemiecku, z obojgiem rodziców po francusku, a języka polskiego uczył się od ojca. Po kapitulacji Helu, z Niemcami rozmawiał tylko przez tłumacza, bo – jak powiedział – język wroga zapomniał 1 września 1939 r.

Hotel za butelkę wódki
Sekcji Historyczno-Eksploracyjnej Towarzystwa Przyjaciół Sopotu udało się po latach zdobyć z niemieckich archiwów kopię rachunku za trzy zajmowane przez Hitlera i jego współpracowników pokoje oraz jedną z jadalni, z której oni korzystali. Po wkroczeniu do Sopotu Armii Radzieckiej. Rosjanie planowali spalić hotel, co wcześniej zrobili z Domem Zdrojowym. Wedle legendy, powtarzanej dziś przez media ponoć odstąpili od tego za butelkę wódki. Pytanie - czy jedną?

Od 1960 roku podczas Międzynarodowego Festiwalu Piosenki w Sopocie, Grand pełnił funkcję biura festiwalowego. Przed hotelem można było spotkać Młynarskiego, Niemena, Rodowicz czy Sipińską. W okresie PRL-u był miejscem internowania działaczy "Solidarności", planem zdjęciowym wielu polskich filmów i seriali, takich jak "Stawka większa niż życie", "Wniebowzięci" czy "Sztos". W latach 60. debiutowały tu na scenie „Czerwone Gitary". W 1971 w Grand Hotelu została otwarta pierwsza w Polsce dyskoteka „Musicorama”. Puszczano tu m.in. Janis Joplin, Jimiego Hendrixa czy Led Zeppelin – wykonawców, których ciężko było w tamtym czasie usłyszeć w radiu. W Grand Hotelu co roku przez Bożym Narodzeniem, w tej ogromnej okrągłej klatce schodowej, pojawiała się gigantyczna choinka. Miała kilkanaście albo kilkadziesiąt metrów wysokości. Za każdym razem zastanawiałem się, jak to możliwe – wniesienie tak wielkiego drzewka przez te dość małe drzwi!
W 2025 roku Sofitel Grand Hotel nabył nowy właściciel, za około 125 mln zł, co oznacza blisko 1 mln zł za każdy ze 126 pokoi. Nawet jeśli nie planujesz noclegu w luksusowym hotelu, warto zobaczyć go z zewnątrz i przejść się pobliską plażą. To miejsce, w którym architektura, historia i nadmorski krajobraz tworzą wyjątkową całość.

Muzeum Sopotu – historia zamknięta w pięknej willi
Tuż przy nadmorskiej promenadzie, przy ulicy Księcia Józefa Poniatowskiego 8 w zabytkowej willi Ernsta Augusta Claaszena, z 1903 roku mieści się Muzeum Sopotu. Zachowane drewniane żaluzje, klatka schodowa i dębowa posadzka tworzą atmosferę, której nie da się odtworzyć w nowoczesnej sali wystawowej.W muzeum można poznać dzieje miasta i jego mieszkańców, zobaczyć wystawy czasowe oraz dowiedzieć się, jak niewielka osada zmieniła się w jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich kurortów. W sezonie zimowym (od października do kwietnia) muzeum wejdziemy w godz. 10:00–16:00 a w sezonie letnim (od maja do września) w godzinach 10:00–18:00. W poniedziałki muzeum jest nieczynne. Bilety w cenie 15 zł oraz 5-7 zł, dzieci do lat 7 - wejście bezpłatne.

Hipodrom – elegancja z dawnych lat
Sopot ma również swoje bardziej nieoczywiste oblicze - jednym z nich jest hipodrom, czyli historyczny tor wyścigów konnych, którego początki sięgają XIX wieku.Zamiast plażowego gwaru czekają tu rozległe połacie zieleni, ceglane stajnie, zabytkowe trybuny i przestrzeń, w której czas zdaje się płynąć wolniej. Współczesne obiekty treningowe sąsiadują z zabudowaniami pamiętającymi czasy, gdy Sopot budował swoją pozycję jako eleganckie miejsce wypoczynku. To właśnie tutaj odbywały się wyścigi konne, zawody i pokazy przyciągające publiczność z różnych stron Europy. Wystarczy spojrzeć na dawną lożę dla widzów, by wyobrazić sobie elegancko ubranych gości, kapelusze, parasolki i emocje towarzyszące gonitwom.
Sopot zielony: Park Północny i Park Grodowy
Nie każdy spacer po Sopocie musi prowadzić przez gwarne ulice. Wystarczy oddalić się nieco od centrum, by znaleźć zielone przestrzenie, w których najważniejsze stają się szum drzew, śpiew ptaków i bliskość morza.Park Północny rozciąga się wzdłuż wybrzeża, w sąsiedztwie Grand Hotelu i plaży. To idealne miejsce na spacer, przejażdżkę rowerem lub chwilę odpoczynku po intensywnym zwiedzaniu. Inny charakter ma Park Grodowy, położony bardziej w głębi Sopotu. Dawny teren willowo-parkowy zachwyca różnorodnością krajobrazu, starymi drzewami i spokojnymi alejkami. To miejsce dla tych, którzy lubią odkrywać mniej oczywiste zakątki i szukać w mieście przestrzeni do wyciszenia. I właśnie w tym tkwi urok Sopotu – morze, zabytki i natura są tu niemal na wyciągnięcie ręki. Dolina Gołębiewska i okoliczne doliny leśne są częścią rozległego krajobrazu Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. To dobre miejsce na dłuższy spacer wśród sosen, buków i dębów, leśnymi ścieżkami i wąwozami. W tej części Sopotu znajduje się także słynna Opera Leśna z ponad stuletnią historią. Jak sama nazwa wskazuje - pięknie wkomponowana w las.

Grodzisko – podróż do początków Sopotu
Zanim Sopot stał się uzdrowiskiem, a później modnym kurortem, jego okolice zamieszkiwały społeczności, które budowały swoje osady na wzgórzach i w pobliżu naturalnych cieków wodnych. Ślady tych czasów można odkryć w Grodzisku, jednym z najstarszych stanowisk historycznych na terenie Trójmiasta. Dziś w miejscu dawnej osady jest skansen archeologiczny będący oddziałem Muzeum Archeologicznego w Gdańsku.Na odwiedzających czeka przestrzeń wystawienniczo-edukacyjna oraz rekonstrukcje przybliżające życie dawnych mieszkańców.

Sopot poza sezonem
Poza sezonem warto również wybrać się na hipodrom, odwiedzić muzea, zajrzeć do galerii sztuki i pospacerować po lasach. Wtedy łatwiej dostrzec, że Sopot nie jest wyłącznie wakacyjnym kurortem. To miasto, które żyje przez cały rok, choć w każdym sezonie opowiada nieco inną historię.


Przed powrotem do Gdańska obiad zjedliśmy w greckiej Tawernie Santorini , położonej w samym sercu miasta przy ul. Jana Jerzego Haffnera 6 (tuż obok słynnego Krzywego Domku). Zjadłem tam pyszne souvlaki , lepsze niż na Krecie i Kos! Jeśli kochacie klasyczne greckie smaki - mezze, sałatki, ryby czy dania mięsne, to dobry wybór!




Komentarze