Odporyszów. Ikar znad Dunajca i Sanktuarium z Matką Boską Zwycięską
- Piotr Piotrowski

- 17 godzin temu
- 5 minut(y) czytania
Odporyszów (gm. Żabno) koło Tarnowa w Małopolsce słynie nie tylko z sanktuarium, wizerunku Matki Bożej na desce lipowej i jej cudów ale również "Ikara znad Dunajca", który na drewnianym skrzydłach wznosił się nad okolicą trzy kilometry! Jeśli będziecie eksplorować tę część Polski, zachęcam odwiedzić tę wieś, choćby na przysłowiowy kwadrans!

Ostatni, lipcowy dzień urlopu w Małopolsce poświęciliśmy na wizytę w "wiosce kwiatami malowanej" oraz rodzinnej miejscowości "Polskiego Ikara". O ile Zalipie to turystyczny hit tej części Ojczyzny, o tyle Odporyszów to miejsce częściej odwiedzane przez pielgrzymów, niż podróżników. Co więc nas tu przyciągnęło?



Ukryli dzwon przed hitlerowcami
Odporyszów to rodzinna miejscowość mojej teściowej, a więc była to wizyta mocno sentymentalna, pełna pięknych wspomnień, szczególnie tych z dzieciństwa. Jej dziadek, Antoni Patoń (+1975) wraz z innymi mieszkańcami wysławił się w czasie II wojny światowej uratowaniem dzwonu z miejscowego Sanktuarium Matki Bożej Zwycięskiej. Antoni, ksiądz proboszcz Michał Pająk, ksiądz Antoni Szlęzak, Franciszek Miś, Adam Curuś i Władysław Cierlik w nocy 9 na 10 września 1941 roku ukryli dzwon przed hitlerowcami, którzy zapewne przetopiliby go na amunicję.


Dzisiaj informuje o tym tablica na ścianie kościelnej wieży. To bohaterowie Odporyszowa, podobnie jak "Polski Ikar" o którym wspomnę później. Warto dodać, że ks. Szlęzak był proboszczem i kustoszem tutejszego sanktuarium przez pół wieku. Dziś grób dziadka mojej teściowej, księdza Szlezaka oraz innych bohaterów Odporyszowa można zobaczyć na pobliskim cmentarzu.

Matka Zwycięska
Ale nie z tego powodu Odporyszów jest odwiedzany przez pielgrzymów. Leżący nieopodal Tarnowa wioska od ponad 400 lat jest królestwem Maryi czczonej w Obrazie Matki Bożej Odporyszowskiej (zwanej Panią Powiśla). Ratowała ona życie tutejszym mieszkańcom co najmniej trzy razy. Najpierw w 1572 roku mieszkańcy uciekli z domów do pobliskiego lasu, chroniąc się przed Tatarami i Kozakami. Stojąc pod dębowym krzyżem ujrzeli obraz Matki Bożej. Taki sam, jak ten w kaplicy św. Małgorzaty. To mocno podniosło ich na duchu i dało ogromną motywację do obrony swojego życia i mienia. Przepędzili najeźdźców i wrócili do swoich domów.

Szwedów też przepędzili
Taką moc od Matki Bożej mieszkańcy Odporyszowa otrzymali jeszcze dwukrotnie - gdy w 1654 roku ponownie najechały ich oddziały tatarsko - kozackie i trzy lata później - w czasie potopu szwedzkiego. Gdy król Jan Kazimierz uciekł przed Szwedami na Śląsk, korzystając z chaosu w Rzeczpospolitej do Małopolski wkroczył książę węgierski Jerzy Rakoczy pustoszył okolice Odporyszowa, równając z ziemią pobliskie wsie, m.in. Żabno. Gdy zbliżał się do Odporyszowa, właściciele wraz z chłopstwem okopali się w pobliżu ówczesnego drewnianego kościółka pw. św. Małgorzaty. A, że mieli też naturalne warunki do obrony, w postaci okolicznych bagien, węgierskie wojska nie zdecydowały się na szturm. Rakoczy zamknął mieszkańcom wszystkie drogi dostawy żywności, licząc, że weźmie ich głodem.

Modły do Matki Boskiej przyniosły skutek. I wtedy na terenach zwanych dziś „okopami szwedzkimi” wytrysnęło cudowne źródełko, którego woda miała moc uzdrawiającą. Ale wycieńczonym oblężeniem mieszkańcom uratowała życie, gasząc pragnienie a jednocześnie dając siły do walki z najeźdźcami. Polacy przegonili wroga, gdzie "pieprz rośnie" i wrócili do swoich domów. Z tego też powodu Matkę Boską Odporyszowską nazwano Zwycięską. Po o objawieniu się Matki Boskiej i jej pomocy Odporyszów nazywano nawet „małą Częstochową”. Do dziś to miejsce wielu pielgrzymek nie tylko krajowych. We wrześniu każdego roku do sanktuarium przybywają pielgrzymi na tradycyjny Odpust Odporyszowski.
W Sanktuarium Matki Bożej Zwycięskiej, zgodnie z tradycją obeszliśmy ołtarz na kolanach, oddając cześć cudownemu obrazowi Matki Bożej Odporyszowskiej. Skąd wziął się cudowny obraz, który widzieli podczas objawień mieszkańcy? Dziś nie wiemy, kto go namalował. Przedstawia Matkę Bożą w brązowej sukience i niebieskim płaszczu. W prawej ręce trzyma berło królewskie, w lewej dziecko - Jezusa. Nad głowami Jezusa i Maryi są aureole z pustymi miejscami. Autor zostawił je z myślą, że obraz będzie w przyszłości koronowany. Obok widzimy świętych: Wojciecha i Stanisława.


Ikar znad Dunajca
Naszą ciekawość wzbudziły drewniane kapliczki drogi krzyżowej, umieszczone po bokach głównego wejścia do świątyni. Stworzył je miejscowy, ludowy artysta Jan Wnęk (1828-1869). Z jednej strony - cieśla i rzeźbiarz, z drugiej - pasjonat lotnictwa. Nie bez powodu ten samouk, analfabeta a jednocześnie niezwykle inteligentny chłop został nazwany „Ikarem znad Dunajca”, "Chłopskim Ikarem" i polskim Leonardo da Vinci.


W 1866 r. Jan podpatrując loty ptaków stworzył pierwowzór lotni na kształt skrzydeł ptaka. Obserwował technikę startów i lotów, analizował ich związki z temperaturą powietrza i wiatrem. Swoją latającą machinę stworzył na bazie szkieletu z drewna jesionowego. Przymocował do niego cienkie płótno, impregnowane olejem lnianym. Uzbrojony w takie skrzydła startował z pomostu dzwonnicy odporyszowskiego kościoła, oczywiście - za zgodą swojego promotora - księdza proboszcza Stanisława Morgensterna - wybitnej postaci czasów zaborów, działacza niepodległościowego, powstańca styczniowego a także rekordowo długo (bo aż pół wieku) zarządzającego parafią w Odporyszowie, za czasów którego świątynia przeszła gruntowną modernizację.

Z początku Jan startował nad ranem, aby ludzie nie śmiali się z jego pierwszych, nieudanych prób. Z czasem było coraz lepiej - loty były coraz dłuższe, dzięki poprawie latającej machinie. Szybował nawet trzy kilometry a największą widownię miał podczas odpustów. Jedni go podziwiali, inni twierdzili, że to dzieło Szatana. W każdym razie, jego loty były nie lada atrakcją w tej nieco ospałej miejscowości.

Swój ostatni loty Wnęk odbył w 1869 roku. Upadając, doznał poważnych obrażeń. Jeden z pasów mocujących pękł po około 500 metrach lotu. Jan próbował się ratować korygując lot, ale po 1,5 kilometra runął na ziemię. Żył jeszcze dwa miesiące, ale obrażenia były na tyle poważne, że zmarł w lipcu 1869 roku, w wieku zaledwie 40 lat. Czy umierał szczęśliwy? Szczęśliwy, że spełnił swoje marzenia? Tego nie wiemy. W każdym razie szukał następcy, który kontynuowałby jego pasję. Niestety, nie znalazł się taki. Za to jego latającą machinę spalili mieszkańcy, doszukując się w niej diabelskich mocy. Wielka szkoda, bo byłaby to dziś wielka atrakcja dla turystów.


Muzeum, pomnik i kapliczki
W centralnym miejscu Odporyszowa stoi pomnik Jana, jego imię nosi miejscowa szkoła podstawowa oraz jedna z ulic. Jego rzeźby można podziwiać w kilkudziesięciu kapliczkach, rozsianych na terenie kościoła, przy okolicznych drogach a także w pobliskim Lasku Siedmiu Boleści. Wnękowe kapliczki prezentują z reguły sceny pasyjne oraz świętych. W sumie ten rzeźbiarz - samouk stworzył ponad 200 rzeźb do zaprojektowanego przez ks. Morgensterna zespołu 52 kaplic.


Dużo pamiątek i dzieł Jana zobaczycie w parafialnym muzeum in. Jana Wnęka w Odporyszowie a także filii Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie, przy kościele pw. Oczyszczenia Najświętszej Marii Panny oraz w krakowskim Muzeum Etnograficznym (tam też znajduje się model lotni Wnęka).

Muzeum Parafialne im. Jana Wnęka: Znajduje się przy parafii Oczyszczenia Najświętszej Maryi Panny w Odporyszowie i gromadzi liczne rzeźby w drewnie, w tym kapliczki wnękowe i figury świętych wykonane przez Wnęka. Odporyszowskim sanktuarium i Muzeum Jana Wnęka opiekują się Księża Misjonarze ze zgromadzenia św. Wincentego à Paulo. Muzeum czynne jest w dni powszednie, poza poniedziałkami (w godz. 10:00 - 12.00 oraz 13.00 - 15:00, w niedziele i święta 9.00 - 14.00). Najlepiej wcześniej umówić się telefonicznie 14 64 56 984 oraz 14 62 19 993).

Lasek Siedmiu Boleści
Spacer śladem twórczości Wnęka przedłużyliśmy o pobliski lasek, gdzie znajduje się sześć kolejnych kapliczek i krzyż, tworzące zespół Siedmiu Boleści Maryi. To tutaj stał kościółek pw. św. Małgorzaty z cudownym obrazem ufundowany przez rycerza maltańskiego Bartosza Brandysa. W kapliczkach znajdują się kolejne rzeźby autorstwa "Ikara znad Dunajca". Siedem kaplic zawiera płaskorzeźby wyobrażające boleści Matki Bożej. To tutaj stał kościółek pw. św. Małgorzaty ufundowany przez rycerza maltańskiego Bartosza Brandysa. W nim kiedyś znajdował się cudowny obraz. Dziś w miejscu rozebranego kościoła stoi miejscu kaplica, przedstawiająca modlącego się w Ogrójcu Chrystusa. Z kolei do studzienki - miejsca ostatniego objawienia Maryi, kamiennego ołtarza oraz krzyża, idziemy w przeciwnym kierunku ulicą Źwiernik - w kierunku wsi Studzienki. Wielu mieszkańców dalej wierzy w moc jej wody.





Komentarze