top of page

Gdynia. Co zobaczyć?

  • Zdjęcie autora: Piotr Piotrowski
    Piotr Piotrowski
  • 15 sty
  • 10 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 16 sty

Nazywana "miastem z morza i marzeń" Gdynia powstała w ekspresowym tempie w dwudziestoleciu międzywojennym XX w. Z niewielkiej wioski rybackiej w krótkim czasie zamieniła się w miasto pełne modernistycznych, jasnych, funkcjonalnych budynków mieszkalno - handlowych, których architektura nawiązywała do okrętów a nawet transatlantyków. W tym roku miasto świętuje swoje 100. urodziny, więc musicie je odwiedzić!



W jednym z najmłodszych miast trudno więc szukać średniowiecznej starówki, jak choćby w sąsiednim Gdańsku. Za to Gdynia ma inne atrakcje, które warto zobaczyć, będąc na wakacjach czy choćby kilkudniowym urlopie w Trójmieście. A jest tu co oglądać!



Szlak Modernizmu, Skwer Kościuszki, Bulwar Nadmorski i słynne polskie statki – muzea: jak Dar Pomorza czy ORP Błyskawica. Do tego darmowa kolejka na Kamienną Górę, skąd będziemy podziwiać przepiękną panoramę wybrzeża, Bałtyk z sunącymi w tę i we tę statkami. Wisienką na tym gdyńskim torcie jest Klif Orłowski z molo, Domkiem Żeromskiego i moimi ulubionymi chipsami z flądry, w pobliskiej tawernie.



Piłsudsk zamiast Gdyni!


Zanim zaproszę Was do wirtualnego spaceru po Gdyni i przedstawię jej największe atrakcje, krótko przedstawię jej genezę. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku, odradzająca się Polska nie miała własnego portu. Gdańsk stał się Wolnym Miastem, zdominowanym przez Niemców. Z kolei Tczew przepadł w ostatecznym rozrachunku, bo nie miał dostępu do morza a statki musiałyby docierać do niego kanałem.



Postawiono więc na Gdynię - rybacką wioskę, którą z początku - na część Marszałka Piłsudskiego - rozważano nawet nazwać Piłsudskiem - symbolem wolności.

W znakomitej książce pt. "Gdynia obiecana" Grzegorz Piątek (polecam ją Wam przeczytać – najlepiej przed wizytą w Gdyni – red.) pisał o powstającym mieście – porcie jako o "oknie na świat" czy "bramie Rzeczpospolitej". O jego ciemnych jak i jasnych stronach.



Tych 140 km plaż i widok otwartego morza dawały młodemu krajowi możliwość handlu z Zachodem i Stanami Zjednoczonymi, szczególnie, że "Pomorze na mapie Polski wyglądało jak ściśnięta szyja ptaka, który próbuje krzyknąć, nabrać powietrza".4 marca 1926 roku Gdynia uzyskała prawa miejskie. We wrześniu 1939 roku, w chwili napaści Niemców na Polskę, była już dużo lepiej prosperującym organizmem, niż 13 lat wcześniej.



Raj nie dla wszystkich


Gdynia miała być wizytówką II Rzeczpospolitej. Miastem schludnym, pełnym kremowych, przestrzennych, modernistycznych "budynków - okrętów" z funkcjonalnymi mieszkaniami i oknami oraz zaokrąglonymi balkonami, stylizowanymi na te statkowe. Miastem "czysto polskim", wolnym od Niemców a także Żydów i "niechrześcijan". Miastem sukcesu, ale jak się okazało - nie dla wszystkich.



Tysiące napływających z różnych zakątków kraju Polaków liczyło tu na nowe, lepsze życie, "ziemię obiecaną", ale żyło w skrajnej biedzie, w prowizorycznych budach i barakach, bez szans na zatrudnienie, gdyż pracy nie starczyło dla wszystkich. A ci, którzy już ją mieli, zarabiali często niewiele, a Gdynia była najdroższym miastem w ówczesnej Rzeczpospolitej.



Od bud jedną z dzielnicy zamieszkałych przez biedotę nazwano nawet "Budapesztem", była też Chińska Dzielnica – od chińskiego marynarza, który – jak pisze G. Piątek – rzekomo miał postawić pierwszy domek w dzielnicy zwanej Polanką Redłowską. Gdyńskie fawele miały swoich bohaterów spod ciemnej gwiazdy. M.in. Niejakiego Stefka Kowboja, który siał postrach wśród mieszkańców wymuszając haracze w pieniądzach i alkoholu.O tych i innych gdyńskich rewelacjach Gdyni lat 20 i 30. XX w. przeczytacie właśnie w znakomitej opowieści G. Piątka pt. "Gdynia obiecana", którą gorąco polecam!



Jak się dostać?


Bogatszy o tę wiedzę i burzliwe dzieje Gdyni, ruszyliśmy na jej zwiedzanie. My spacer zaczęliśmy od Dworca Głównego, na którym wysiedliśmy z pociągu linii Szybkiej Kolei Miejskiej (SKM). Przyjechaliśmy nim z Oliwy, gdzie nocowaliśmy w trzygwiazdkowym hotelu Oliva Park Residence. Kolej w Trójmieście kursuje co kilka minut i tylko w dwóch kierunkach, więc nie zgubicie się:). Bilety kupicie w automatach przed wejściami na peron lub na trójmiejskich dworcach, można też online (aktualnie 7,70 zł od osoby na lini Oliwa - Gdynia).




Dworzec Główny był dobrym punktem na rozpoczęcie gdyńskiej wędrówki. Wydawałoby się budynek jak budynek, ale moją uwagę przykuły ciekawe freski oczywiście związane z morzem, zarówno w poczekalni, nad kasami i w holu. Wyczytałem, że powstały za wczesnych lat PRL-u, w 1957 roku. Są też kosmiczne akcenty – sufit i ściany jednej z restauracji znanej sieciówki pokrywają równie intrygujące polichromie prof. Juliusza Studnickiego, malarza i rysownika.




Sam budynek dworca należy do Gdyńskiego Szlaku Modernizmu. Tworzy go około 60 jasnych, z reguły białych budynków z charakterystycznymi zaokrągleniami. Taka architektura miała nadać Gdyni marynistycznego charakteru. Dobrze, że o tym wcześniej przeczytałem, bo z taką wiedzą o modernizmie i historii miasta (nawet szczątkową) jakże inaczej zwiedza się Gdynię!



Powyżej worzec kolei podmiejskiej z lat 1956-59 również miał przypominać okręt, poniżej - pomnik Wysiedlonych.



Wniosek o wpisanie modernistycznego centrum Gdyni na prestiżową listę UNESCO na razie nie został rozpatrzony pozytywnie. Gdynia ma jednak jeszcze na to szansę. Sprawa rozstrzygnie się w tym roku. Czytaj więcej na: https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Centrum-Gdyni-na-prestizowej-liscie-UNESCO-chce-wyjasnien-n208218.html

Te najciekawsze "transatlantyki" zobaczycie m.in. przy ulicach: Świętojańskiej oraz 10 Lutego. Warto dodać, że Świętojańska była pierwszą ulicą w Gdyni w nowym układzie urbanistycznym, pierwszą wybrukowaną i prowadzącą do morza.



Kamienica ZUS w Gdyni, zaprojektowana przez Romana Piotrowskiego (1935-1936) przy ul. 10 Lutego 24 wyróżnia się zaokrąglonym narożnikiem i funkcjonalistycznym stylem. To perełka gdyńskiego modernizmu, podobnie jak sąsiadujący z nnim budynek przy ul. 3 Maja 22-24. Obecnie mieści się tu Urząd Miasta Gdyni, a przed wojną słynęła z kawiarni "Cafe Bałtyk".



Wśród kilkudziesięciu modernistycznych rarytasów wyróżnia się Kamienica Orłowskich (Świętojańska nr 68 ) - z zaokrąglonym, asymetrycznym narożnikiem. Na czterech kondygnacjach powstały w 1936 roku przestronne mieszkania, na parterze - luksusowy dom towarowy „Bon Marche” , w którym na zakupy mogli pozwolić sobie tylko najzamożniejsi obywatele Gdyni.

Inne ciekawe budowle przy Świętojańskiej znajdziecie pod numerami 9, 41, 42 (kamienica Franciszki Glasenappowej z 1936 r.), 78 a (kamienica Józefy Wieczorkowskiej z 1931 r.), 81-85 (kamienica „Grażyna” z 1928 roku).



Kamienica Franciszki Glasenappowej (powyżej) - w asymetrycznym narożniku z lica ściany wystają zaokrąglone balkony. Pion podkreślają smukłe filary w linii balkonów.



Powyżej kamienica przy ul. Świętojańskiej 44 (Polskiej Agencji Drewna) z 1934 roku, poniżej - kamienica nr 41 przy ul. Antoniego Abrahama z 1938 roku , stojąca u zbiegu z ul. Armii Krajowej.



Poniżej kamienica przy ul. Świętojańskiej 33-35 z 1933 r


Moim faworytem z kolei jest "Bankowiec" sztandarowa kamienica modernistycznej awangardy na rogu ul. 3 Maja i 10 lutego. Jako największa kubaturowo kamienica mieszkalna przedwojennej Gdyni powstała w ramach konkursu, jaki Bank Gospodarstwa Krajowego ogłosił dla projektantów. Powstała w trzech etapach w latach 1935-1939. W sumie, to tworzą ją trzy oddzielne budynki, pięknie ze sobą zespolone. 



Bankowiec dziś i w przedwojennej Gdyni



Warto zajść do środka tych kamienic, aby obejrzeć niepowtarzalne klatki schodowe. Klatki

wyróżniają się „duszą schodów”, czyli pustą przestrzenią między biegami. Mocno zaznaczony jest plastyczny układ serpentyny biegnący przez wiele kondygnacji. Akcentowano go często balustradami w postaci pełnej, murowanej ścianki.


Powyżej amienica przy ul. 10 Lutego 33-35.



Kto chciałby dogłębnie poznać detale tego nurtu w budownictwie, polecam zaliczyć GDYŃSKI SZLAK MODERNIZMU, składający się z ponad 20 budowli nie tylko z z lat 20 i 30. XX w. ale i powojennych. Więcej o modernizmie przeczytacie na doskonałej stronie https://www.facebook.com/ModernizmGdyni/


Start trasy: plac Konstytucji

Dworzec Kolejowy, pl. Konstytucji 1

Budynek Sądu Rejonowego, pl. Konstytucji 5

Zespół Miejskich Hal Targowych, ul. Wójta Radtkego 38

ulica Starowiejska

Dom Abrahama, ul. Starowiejska 30

Kamienica Hunsdorffów, ul. Starowiejska 7

plac Kaszubski

Kamienica Adama Jurkowskiego, skwer Kościuszki 16

Kamienica Stanisława Pręczkowskiego, skwer Kościuszki 10/12

Dworzec Pasażerski Żeglugi Przybrzeżnej, al. Jana Pawła II 2

Dom Żaglarza Polskiego, al. Jana Pawła II 3

Akwarium Gdyńskie, al. Jana Pawła II 1

Gdynia Modernizm Infobox

Kamienica Reicha i Birnbauma, ul. Abrahama 28

Bank Gospodarstwa Krajowego, ul. 10 Lutego 8

Gmach Poczty Głównej, ul. 10 Lutego 10

Zespół Mieszkaniowy BGK, ul. 3 Maja 27/31

Budynek ZUS, ul. 10 Lutego 24

Koniec trasy: Centrum Modernizmu w Gdyni



Kamienica przy ul. Armii Krajowej 9 z 1936 roku, zaprojektowana przez Zbigniewa Kupca.



SKWER KOŚCIUSZKI, MOLO I NABRZEŻE


Z Świętojańskiej idziemy dalej w kierunku morza, po bokach podziwiając kolejne perełki modernizmu. Szczególnie w oczy rzuca się kamienica Pręczkowskich z 1937 roku (skwer Kościuszki 10-12), kamienicy Zygmunta Peszkowskiego z 1928 roku (nr 14) i kamienicy Adama Jurkowskiego z 1938 roku (nr 16).



Kamienica Pręczkowskich z 1937 roku - jeden z symboli gdyńskiego modernizmu.



Na Skwerze Kościuszki oprócz wspominanych kamienic, w oczy rzuci nam się jeszcze kilka ciekawych budowli. Po lewej stronie, żółty, ogromny gmach to Dowództwo Marynarki Wojennej. Są też pomniki: z okazji 100-lecia Marynarki Wojennej, niedokończony pomnik Polski Morskiej oraz tablica upamiętniająca wizytę Papieża Jana Pawła II w Gdyni (przyznam szczerze - miałem mieszane uczucia co do estetyki tego "dzieła") . Niegdyś, w centrum skweru stał niemiecki Dom Zdrojowy (Kurhaus) z werandą, drewnianym molo i łazienkami kąpielowymi. Obiekt rozebrano w 1934 roku, z powodu coraz gorszego stanu technicznego.





W oddali, po lewej stronie widzimy wizytówkę nowoczesnej Gdyni - dwie wieże z mieszkaniami i siedzibami firm, czyli Sea Towers.  Wyższa z nich ma ponad 141 metrów wysokości i jest 12. pod tym względem wśród wieżowców w Polsce. Apartamenty w Sea Towers należą do najdroższych w Trójmieście. Najdroższy penthouse o wielkości ponad 380 m kw. sprzedano w 2021 roku za 16 mln zł!




Niszczyciel ORP "Błyskawica"


Skwerem Kościuszki dojdziemy do Nabrzeża Pomorskiego i dwóch statków – legend, które dziś są takim muzeum na morzu. Pierwszy powitał nas okręt ORP ,,Błyskawica” - najstarszy zachowany na świecie niszczyciel, który jako okręt aliancki brał udział w operacjach morskich na Atlantyku, Morzu Północnym i Morzu Śródziemnym przez cały okres wojny – od 1 września 1939 r. do 8 maja 1945 r.



Eskortował ponad 80 konwojów, osłaniał Anglików ewakuujących się spod Dunkierki i aliantów lądujących w Normandii. Po powrocie do Ojczyzny służył jeszcze blisko trzydzieści lat. Dziś można go zwiedzać, w ramach biletu z Muzeum Marynarki Wojennej (w pakiecie taniej), zakupionych stacjonarnie, ale uwaga! - w okresie od listopada do końca marca okręt jest zamknięty dla turystów. Normalny bilet kosztuje 30 zł, ulgowy - 15 zł, rodzinny (2+2) - 75 zł.




Żaglowiec "Dar Pomorza"


Za Błyskawicą zacumowany jest trzymasztowy żaglowiec zakupiony przez mieszkańców Pomorza w 1929 roku dla Szkoły Morskiej w Gdyni. Do lat 80. XX w. służył Polskiej Marynarce Handlowej jako jednostka szkoleniowa dla studentów. Jako pierwszy polski statek opłynął dookoła świat.



Dziś w środku możemy podziwiać pomieszczenia sterowe, maszynownię, salon komendanta czy mesę. Jest tu też kabina słynnego pisarza, kpt. ż. w. Karola Olgierda Borchardta. Dar Pomorza można zwiedzać od wtorku do niedzieli, w godz. 10.00 - 16.00 (bilet normalny – 28 zł, ulgowy – 17 zł). Są też statki wycieczkowe, stylizowane na dawne galeony.



Na Nabrzeżu jest też masa pomników: pisarza Josepha Conrada, dowódcy Marynarski Polskiej Kazimierza Porębskiego i żeglarza Leonida Teligi (okrążył Ziemię na drewnianym jachcie) a nawet jedyny w Polsce pomnik Morświna.




Jest też pomnik poświęcony Ofiarom zatonięcia S/Y Bieszczady oraz ponad 5 tonowa kotwica z angielskiego statku o nośności około 10000 ton, który pływał po morzach prawdopodobnie w latach 20-30 XX w.





Akwarium Gdyńskie


Na przeciwko statków znajduje się Akwarium Gdyńskie. Przeogromny zbiór różnych stworzeń morskich, począwszy od zająca morskiego, kura diabła, pokrzywę atlantycką po rekiny marmurkowe. Bilety 45 zł (poza sezonem 45 zł) oraz 32 zł (28 zł). Obok stoi batyskaf 5 D - 10-minutowa frajda dla najmłodszych, czyli pełna adrenaliny wirtualna podróż po głębinach i spotkanie z morskimi potworami. Impreza nietania, ale kto ma większy budżet na gdyńskie atrakcje, to polecam!



Na Nabrzeżu można też dobrze zjeść. W pobliskich barach i restauracji "Róża Wiatrów" serwowane jest wszystko - od fast foodów po pyszne dania z ryby.




Muzea - do koloru, do wyboru!


Kto lubi muzea, szczególnie w razie "niepogody", to koniecznie musi zajść do Muzeum Miasta Gdynia, Muzeum Marynarki Wojennej i Muzeum Emigracji. Muzeum Emigracji mieści się w historycznym budynku Dworca Morskiego. Nieczynne w poniedziałki, w pozostałe dni otwarte jest w godz. 10.00 – 18.00 (z tym, że we wtorki od 12.00 do 20.00). Bilety w cenie 28 zł (normalny) oraz 20 zł (ulgowy). Rodzinny kosztuje 74 zł. Zwiedzanie z autoprzewodnikiem.


Gdynia bezpłatnie!


Uwaga! Bezpłatnie wystawę stałą w Muzeum Emigracji (historię Dworca Morskiego oraz transatlantyków) zwiedzicie w środy. Najmłodszych z pewnością zainteresuje Sala Młodego Podróżnika. Z tarasu widokowego Muzeum rozciąga się fascynujący widok na port Marynarki Wojennej na Oksywiu. Zachwyt budzą zarówno ogromne wycieczkowce jak i promy Stena Line, kursujące do Szwecji. Bezpłatny jest też wjazd kolejką na Kamienną Górę (Plac Grunwaldzki 1, godz. 10.00 – 20.00, w weekendy – do 22.00). Zobaczyć możecie tam zabytkowe, przedwojenne wille a także panoramę miasta i wybrzeża.



W rejonie stacji SKM Gdynia Stocznia zobaczycie pomnik upamiętniający ofiary Grudnia 70 oraz wystawę "Solidarna Gdynia". Ciekawie prezentują się też murale m.in. niesionego na rękach przez robotników stoczni "Janka Wiśniewskiego" (Zbigniewa Godlewskiego), który podobnie jak 17 jego kolegów, został zabity przez wojsko i milicję w grudniu 1970 roku, w czasie powrotu po strajku do pracy. Większość z nich nie ukończyła nawet 21 lat.

Komu spacer Skwerem wyda się zbyt krótki, polecam przejście Bulwarem Nadmorskim, prowadzącym z plaży śródmiejskiej do Polanki Redłowskiej. To nie tylko deptak, ale i rola falochronu zabezpieczającego stromy brzeg przed działaniem sztormów.


ORŁOWO: KLIF, ŻEROMSKI I UPIORNE SANATORIUM



Również bezpłatnie zobaczycie molo w najsłynniejszej dzielnicy Gdyni - Orłowie, Klif Orłowski i Domek Żeromskiego. Do tego piękna plaża, rybackie kutry, chipsy z flądry i coś dla fanów urbexu - opuszczone, ogromne sanatorium z czasów słusznie minionych.




Domek Żeromskiego można zwiedzać w soboty (godz. 11.00-14.00) i niedziele (godz. 12.00-16.00) lub w dni powszednie po uprzednim zgłoszeniu pod nr. Tel. 664 92 75. To dawny domek rybacki z 1885 roku, w którym w 1920 roku zamieszkał jeden z naszych najwybitniejszych pisarzy.



Żeromski napisał w niej powieść "Wiatr od morza", przez którą nie dostał nagrody Nobla. Książka, napisana w duchu patriotycznym, miała na celu wzmocnienie polskiej tożsamości na ziemiach przyłączonych po I wojnie światowej i była ważnym głosem w dyskusji o dostępie Polski do morza. I to nie spodobało się szwedzkiej komisji, oceniającej dzieło jako mocno antygermańskie.




W rezultacie Nobla zgarnął Reymont – myślę, że też zasłużenie. W domku zobaczycie mini wystawę złożoną z pamiątek po pisarzu i jego pobytem nad Bałtykiem: fotografie, listy, dokumenty oraz najstarsze wydania jego dzieł literackich. Z drugiej strony budynku mieści się kawiarnia, w której również zgromadzono archiwalia związane z działalnością pisarza. Jakże wyjątkowo smakuje kawa z ciastem w takim miejscu!



Obok Domku Żeromskiego stoi kolejny, poniemiecki zabytek - dawny zajazd Adlera z 1840 roku, który najpierw był pensjonatem, potem hotelem a obecnie - siedzibą szkoły plastycznej.





Smacznie zjecie na przeciw Domku – w Tawernie Orłowskiej. Począwszy od krewetkowych placków, tatara z łososia po zupę rybną szefa na śmietanie. Ja zajadałem się chipsami z flądry. Tu znajdziecie menu https://www.tawernaorlowska.pl/menu/




Z pełnymi brzuszkami poszliśmy na orłowskie molo, skąd pięknie roztacza się panorama słynnego klifu.




Przy nadmorskiej promenadzie siedzi wyrzeźbiony z pędzlem i sztalugą Antoni Suchanek, jeden z najwybitniejszych polskich malarzy-marynistów, który w latach 30. XX wieku uwiecznił na swoich obrazach powstające miasto, port i stocznię.



Po wybuchu II wojny światowej, Suchanek walczył w obronie szpitala dla dzieci głuchoniemych i był więziony w obozie koncentracyjnym.



Rybackie kutry na tle mola nawet o najgorszej porze roku robią niepowtarzalny klimat.




Z mola brzegiem morza udaliśmy się w kierunku słynnego Klifu Orłowskiego, który co roku kurczy się o 1 metr.



Mimo ponurego, pochmurnego i wietrznego grudniowego dnia taki spacer to sama przyjemność. Wdychając jod, wspinamy się krętą ścieżką do punktu widokowego.



I choć fale co roku podmywają gliniaste podłoże klifu, powodując coraz częstsze osunięcia się jego fragmentów, ciągle jest on imponujący. Rocznie znika jeden metr klifu, więc jeśli władze czegoś z tym nie zrobią, za kilkanaście lat zniknie na zawsze.



Z punktu widokowego wracamy do Orłowa, idąc leśną ścieżką obok ruin dawnego Domu Wczasowo-Wypoczynkowego (z 1962 roku) a później Domu Profilaktyczno – Wypoczynkowego „Zdrowie”. Tuż przed nim stoi Dom Kuracyjny z 1904 r. (zdjęcie poniżej).



Widać, że okazałe sanatorium jest często odwiedzane nie tylko przez miłośników urbexu, ale i fanów Arki Gdynia, którzy umieścili na jego budynkach kolorowe graffiti. Parę lat temu był pomysł, aby obiekt zagospodarować na mieszkania, ale ostatecznie władze Gdyni się na to nie zgodziły.



Pasjonaci fotografii nie mogą pominąć torpedowni Białe Doły (Hexengrund). Naziści zbudowali ją w trakcie II wojny światowej do testowania torped. Molo, które do niej prowadziło, uległo zniszczeniu. Aby uniemożliwić spacery po nim, wysadzono jego konstrukcję.


Będąc w Gdyni, grzechem byłoby nie odwiedzić pozostałych części Trójmiasta - Gdańska i Sopotu. Poniżej linki do moich postów o atrakcjach w Gdańsku. Zapraszam:





2 komentarze


Piotr Piotrowski
Piotr Piotrowski
19 sty

Polub

Piotr Piotrowski
Piotr Piotrowski
19 sty

Polub

Spodobało się? Zapisz się na moją listę mailingową:

bottom of page