top of page
  • Zdjęcie autoraPiotr Piotrowski

Pałac w Brodach. Perła Dolnych Łużyc i Serwis Łabędzi.

Właściciel pałacu w Brodach (powiat żarski) gościł samego króla Augusta III Sasa i jadł obiady z rodziną na największym na świecie, słynnym porcelanowym Serwisie Łabędzim, wykonanym w miśnieńskiej manufakturze. Rezydencja słynęła z przepychu i bogactwa. W myśl szlacheckiego przysłowia: "Za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa!

Dziś Brody to spokojna miejscowość na Dolnych Łużycach i stolica gminy o tej samej nazwie, administracyjnie należącej do Województwa Lubuskiego. Do II wojny światowej była miasteczkiem z pięknym pałacem i hutą, odgrywającym ważną rolę w regionie. Po 1945 roku straciła prawa miejskie, by od 1 stycznia 2024 roku ponownie je odzyskać! Przez wiele lat walczył o to nieżyjący już dziś, wieloletni wójt gminy, Ryszard Kowalczuk.

Brody, niegdyś przedwojenne miasto Pförten (około 200 km od Wrocławia, 70 km - od Zielonej Góry) witają nas okazała bramą z czasów swojej największej prosperity. To jedyna z trzech bram ówczesnego miasta, jaka przetrwała wojenną zawieruchę. Brama Zasiecka (nazwa od wsi Zasieki, do której prowadzi droga) powstała w 1748 roku, na część wizyty króla Polski i elektora Saksonii, Augusta III Wettyna ( Sasa). Wszak, to przez te tereny wiódł szlak handlowy z Warszawy do Drezna, jakże strategiczny dla władców Saksonii, którzy rządzili wtedy również Rzeczpospolitą.

Brama w obecnym stanie. Poniżej - w latach 30. XX w.

W saskich czasach brama była symbolem splendoru i znaczenia ówczesnych właścicieli, dziś - pięknej historii, jaką mogą pochwalić się Brody. Środkowy kartusz na bramie przedstawia herb miasta Pförten, który widnieje w dzisiejszym herbie gminy. W roku 1931 bramę poszerzono dla ruchu dwukierunkowego. Rozebrano dobudówki, w której niegdyś przebywali strażnicy miejscy.

Brama to tylko jeden z wielu elementów układu urbanistycznego miasteczka, jaki powstał w połowie XVIII wieku, za czasów hrabiego Henryka von Brühla, pierwszego ministra saskiego króla i jego największego faworyta. Brody były wtedy ważnym i prężnie rozwijającym się ośrodkiem, jak już wspominałem- leżącym na szlaku handlowym.

Większość mieszkańców Brodów służyła Brühlom (rządzili nimi w latach 1740 - 1945). W okolicy miasta działała huta żelaza i odlewnia mosiądzu, w której minister polecił wykonać lawety dla saksońskiej artylerii.

Brody z lotu ptaka w 1945 roku.

Po przejściu bramy mijamy szereg kamieniczek, z których cześć już dawno straciła swój blask. Z jednej została tylko frontowa ściana z pięknymi zdobieniami nad dawnymi okiennicami.

Warto zatrzymać się również przy odnowionej fontannie i pomniku ku czci 52 osób, poległych w czasie I wojny światowej.

Pomnik i fontanna - stan obecny i przedwojenny.

Na skrzyżowaniu dróg skręcamy w lewo. Na przeciwko widzimy okazałą budowlę. To nasz cel podróży. Pałac saski w Brodach.

Układ urbanistyczny Brodów z czasów saskich przetrwał w dużej części do dziś.

Brama pałacowa na archiwalnym zdjęciu i obecnie.

Przez bramę z uszkodzonymi posągami bez głów wchodzimy na teren pałacu i dwóch oficyn. O zgodę nie musimy pytać. Teren jest otwarty dla turystów, szczególnie tych, którzy chcą spędzić nocleg w pobliskim przypałacowym hotelu czy zjeść smaczny obiad w tutejszej restauracji.

Barokowy pałac, niegdyś jeden z najpiękniejszych na Dolnych Łużycach dziś jest zabezpieczoną ruiną, bez okien, z obłupanymi tynkami, które jakże mocno kontrastują z odnowionym dachem. Wyremontowane zostały za to dwie oficyny, z obu stron pałacu.

Pałac od frontu został zabezpieczony płotem. Niestety, od strony parku, jego najniższą kondygnację upodobała sobie młodzież, na miejsce spotkań.

Budowla imponuje swoją wielkością i majestatycznym wejściem frontowym. Rzeźby Atlasów, które podtrzymują balkon, podobnie jak cały obiekt wymaga renowacji. Drzwi wejściowe nie są oryginalnymi i najprawdopodobniej pochodzą z jednej z oficyn.

Jeszcze w latach 30. XX w. w pałacu odbywały się różnego rodzaju uroczystości z udziałem najważniejszych oficjeli w państwie.

Dziś piękny niegdyś zabytek czeka na swoje lepsze czasy. Czy uda się go odrestaurować? Pałac wymaga ogromnych nakładów finansowych. Z roku na rok jest w coraz gorszym stanie. W ostatnich latach, za funduszy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego wzmocniono mury, powstał nowy dach. Trwa odbudowa stropów, stawiane są ściany działowe przyszłych korytarzy i apartamentów. Prace idą wolno, ale trzeba mieć nadzieję, że pałac w końcu odzyska swój blichtr.

Saska rodzina zadbała w XVIII i XIX w. o otoczenie. Z licznych rzeźb, posągów i fontann do dziś zachowało się kilka.

Po II wojnie światowej pałac był własnością Skarbu Państwa. W 1992 roku kupił go tajemniczy Polak z RPA, który chciał w Brodach uruchomić ... fabrykę szampana. Z planów nic nie wyszło. Zabytek dalej niszczał. Gmina odkupiła pałac, po czym ponownie wystawiła na sprzedaż.

W 1997 roku kolejny Polak, tym razem z Kanady wyremontował dwie oficyny i zaadaptował je na apartamenty i sale bankietowe. Planował również remont pałacu, budowę basenu ze spa i centrum biznesowo - konferencyjnego, ale popadł w długi i zniknął.

Obecny właściciel, przedsiębiorca z oficyn urządził porządny hotel z restauracją i salą bankietową. Przed 1945 rokiem znajdowały się w nich mieszkania, kaplica i stajnie. Dziś możemy wynająć nocleg i spędzając kilka wakacyjnych dni na spacerach i nordic walking po pobliskim parku (wyznaczone trasy na tablicy informacyjnej) i lasach.

Oficyny zostały odnowione z uwzględnieniem najmniejszych detali.

Za króla Sasa jedz, pij i popuszczał pasa!

Przed Brühlami Brodami władali przedstawiciele rodów von Dohna, Biberstein i Promnitz. Zamek ucierpiał mocno w pożarze w 1622 roku. Na jego fundamentach Promnitzowie (właściciele pobliskich Żar i Trzebiela) zbudowali w latach 1670-74 barokowy pałac. Największą świetność miejscowość przeżywała za czasów hrabiego Henryka von Brühla, m.in. saskiego ministra, faworyta i doradcy elektora saskiego i króla polskiego, Augusta III a także generała saskiej piechoty i zarządcy manufaktur porcelanowych.

Henryk von Brühl autorstwa Marcello Baciarelliego.


Dzięki zdobyciu pozycji nr 1 na królewskim dworze hrabia szybko stał się najbogatszą po władcy osobą w kraju, dlatego też zadbał o luksusową rezydencję. Postawił na Brody, leżące na starym trakcie handlowym, łączącym Drezno i Warszawę, którym często kursował saski elektor i król Polski (1740 rok). Za starą tutejszą rezydencję zapłacił 160 tys. talarów. W ciągu kilu lat zrobił z niej jeden z najpiękniejszych saskich pałaców (obraz poniżej ).

O nowy wygląd rezydencji zadbał drezdeński architekt, Jan Krzysztof Knöffel, który przebudował cały układu urbanistyczny miasteczka, zagospodarował okoliczny park i zabudowania folwarczne. Elewacje i wnętrza pałacu zyskały barokowe dekoracje, dwuspadowy dach zastąpiony mansardowym. Przebudowany obiekt zyskał stylowe meble i słynną, miśnieńską porcelaną (o niej będzie na końcu tej opowieści). Huczne życie dworskie, bankiety i polowania trwały zaledwie 15 lat, do 1753 roku.

Pałac w Brodach. Litografia Alexandra Dunckera (1862-63).


Wszystko przez kunktatorstwo i zdradę hrabiego. W wojnie siedmioletniej o Śląsk, Brühl najpierw opowiedział się po stronie Prus przeciwko Austrii, ale w drugiej fazie konfliktu zbrojnego zdradził Prusy. Pruski król postanowił się zemścić. Gdy austriackie oddziały plądrowały okolice jego Cottbus, próbował dopaść zdrajcę. Brühl uciekł do Polski a wściekły król polecił swoim huzarom najechać jego rezydencję w Brodach. Pałac został splądrowany a następnie - podpalony. Prusacy załadowało na wozy cenne rzeczy, po czym pozwoliło mieszkańcom gasić pożar dopiero, gdy zagrozi on pobliskiemu kościołowi i reszcie zabudowań. Uchroniły się dwa wspomniane boczne budynki oficyny (tzw. Kavalierhaus). W latach 20. XX wieku wnuk Brühla – Friedrich August Brühl odnowił rezydencję. Fasadę budynku ozdobiono postaciami czterech Atlasów podtrzymujących balkon. Nad gzymsem, w półkolistym tympanonie umieszczony został zegar, który został zrekonstruowany kilka lat temu. W 1945 roku pałac po raz drugi spłonął, podpalony przez Sowietów. Przez kolejnych 16 lat popadał w ruinę. W latach 1961-64 na wniosek wojewódzkiego konserwatora zabytków zabezpieczono dach i górne stropy. Kolejny remont pałac przeszedł w 2013 roku. Wymieniono pokrycie dachu i wzmocniono konstrukcję budynku.

Wygląd pałacu w latach 20 i 30. XX w.

A tak pałac prezentuje się obecnie, od strony parku.

Wisienką na torcie tej opowieści jest Serwis Łabędzi – słynna, największa na świecie porcelanowa zastawa złożona z 2200 naczyń, którą starczała na "imprezę" dla 100 osób. Brühl zamówił to kosztowne cacko na swoje wesele z piękną hrabianką Marią Anną, w Dreźnie, w 1737 roku. Każdy z elementów ozdabiała para łabędzi i inne postaci związane z wodą, jak np. i nereidy, trytony, bestie morskie czy delfiny, zastawa została nazwana "Schwanenservice", czyli Serwisem Łabędzim. Talerze płaskie, głębokie, półmiski, kubki, czajniki. Serwis do kawy i czekolady. Z różnymi zdobieniami, rzeźbami, inspirowanymi dziełami sztuki. Część naczyń miała tak fantazyjne kształty, że pełniła jedynie funkcję ozdobną.

Porcelanowy zestaw powstawał w miśnieńskiej manufakturze przez pięć lat. Ten porcelanowy rarytas wykonano dla hrabiego za darmo, gdyż był jej zarządcą. Serwis opracował naczelny modelarz manufaktury i jej najlepszy rzeźbiarz, Johann Joachim Kandler. Trzy lata po weselu, serwis trafił do pałacu w Brodach, który wtedy hrabia kupił. Wolą Brühla było, aby porcelanowe dzieło było dziedziczone przez jego kolejnych potomków w całości. Ci dbali o serwis do tego stopnia, że sami go myli po każdej wystawnej uroczystości, zwalniając z tego obowiązku służbę. W latach 20. XX w. część serwisu trafiła do muzeum w Dreźnie.

Po wkroczeniu w 1945 roku Armii Czerwonej do Brodów, cześć z około 1400 elementów została zniszczona a część – rozkradziona przez lokalnych szabrowników. Wedle legendy, które zawsze towarzyszą zamkom i pałacom, uciekający przed Sowietami Brühlowie mieli część serwisu zatopić w pobliskim Jeziorze Brodzkim. Faktem jest to, że znaczną część serwisu ukryli w pałacowych piwnicach, które Rosjanie lub okoliczni mieszkańcy odkryli i rozszabrowali. Przykrym obrazkiem były stosy porcelanowej zastawy, rozjeżdżanej przez pijanego traktorzystę dla zabawy. Wieść niesie, że rosyjscy żołnierze strzelali do półmisków i talerzy, urządzając sobie na placu przed pałacem zawody strzeleckie.

Około 100 ocalałych elementów Serwisu Łabędziego możemy obejrzeć w muzeach w Warszawie (ponad 50!), Krakowie, Gdańsku, Poznaniu czy Wrocławiu. Sporo okazów znalazło się na ekspozycji w Dreźnie, Berlinie a nawet - Metropolitan Opera w Nowym Jorku. Wiele elementów zastawy krąży do dziś na aukcjach internetowych, osiągając kosmiczne ceny. Od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych! Ponoć pojedyncze sztuki miały być w posiadaniu mieszkańców Brodów jeszcze w latach 90. XX w. Jeśli ktoś chciałby się poczuć jak Brühlowie i zjeść obiad na saskiej porcelanie, może zamówić repliki brodzkiej zastawy. W Miśni zachowały się oryginalne gipsowe formy, wedle których wykonano Łabędzi Serwis.

Barokowy park "Ogród Łużyc"

Okazały pałac musiał mieć rozległy, stuhektarowy park, który powstał w drugiej połowie XVII wieku jako ogród francuski. W następnym wieku Brühl poszerzył go, ozdobił barokowymi fontannami, kamiennymi posągami, polecił wybudować oranżerię z salą teatralną i posadzić kolekcję egzotycznych drzew. "Ogród Łużyc" był jednym z najpiękniejszych w Saksonii. Tak cudne miejsca z wielką przyjemnością odwiedzał saski elektor i król Polski, podróżując z Drezna do Warszawy i z powrotem.

Po zniszczeniu pałacu odrestaurowaniem barokowego parku zajął się wnuk Henryka, Fryderyk August. W latach 1815 - 65 powiększył go fragment lasu oraz okoliczne jezioro, nadający mu styl krajobrazowy. Mimo degradacji, zdziczenia parku i wyparcia cennych gatunków przez pospolite po 1945 roku, zachowały się aleje lip drobnolistnych, aleja kasztanowców białych, dwa potężne platany klonolistne, sosny czarne, płaczący buk, tulipanowce amerykańskie i dąb biały.

Park wczoraj i dziś.

Od kilkunastu lat w parku organizowane są seminaria wolontariuszy z Polski i Niemiec, mające na celu odnowienie pierwotnego układu. Towarzyszą im koncerty i wykłady. Brodzki park należy do Europejskiego Związku Parków Łużyckich wraz z słynniejszymi dziś parkami Pücklera w Łęknicy, Bad Muskau i Branitz, Ogrodem Różanym w Forst czy parkami w Żaganiu, Zatoniu oraz Kromlau, Neschwitz i Altdobern.

Więcej o historii pałacu i Brodów przeczytacie na stronie https://niewerle.de/Pfoerten , na której znajdziecie liczne, archiwalne fotografie przedstawiające rezydencję i miasteczko w okresie międzywojennym.






4605 wyświetleń9 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

9 Comments


Piotr Piotrowski
Piotr Piotrowski
Feb 04, 2023


Like

Piotr Piotrowski
Piotr Piotrowski
Feb 04, 2023


Like

Piotr Piotrowski
Piotr Piotrowski
Feb 04, 2023


Like

Piotr Piotrowski
Piotr Piotrowski
Feb 04, 2023


Like

Piotr Piotrowski
Piotr Piotrowski
Feb 04, 2023


Like

Spodobało się? Zapisz się na moją listę mailingową:

bottom of page